Coming out Joanny Jarmołowicz
Joanna Jarmołowicz to aktorka, którą widzowie mogą kojarzyć z takich produkcji jak "M jak miłość", "Pierwsza miłość" czy seria filmów "Kogel-mogel". Jednak to jej życie prywatne często przyciągało uwagę mediów – aktorka była związana najpierw z Antkiem Królikowskim, a następnie z jego bratem Janem, z którym ma syna Józefa.
Niedawno o artystce znów zrobiło się głośno. W wywiadzie udzielonym portalowi Wirtualna Polska ujawniła, że jest w związku z kobietą.
- Mam partnerkę, jestem z kobietą. To było dla mnie dosyć dziwne na początku, ale jestem chyba najszczęśliwsza, jaka byłam do tej pory w życiu. (...) Przestałam się wstydzić. Było mi głupio przez jakiś czas, bo to dla mnie nowość. Moja partnerka często mi mówi: "Jak nie chcesz, to nie musisz o tym opowiadać". Ale żyję z nią, jestem z nią i nie chcę jej kryć. (...) Jest moim wsparciem i filarem, na którym zawsze mogę się oprzeć - powiedziała.
Problemy z uzależnieniem u byłej partnerki Królikowskiego
Z tej samej rozmowy dla Wirtualnej Polski dowiedzieliśmy się o dramatycznych doświadczeniach z przeszłości aktorki. Jarmołowicz wyznała, że przez długi czas walczyła z uzależnieniem od leków nasennych i doskonale wie, co doprowadziło ją do tego stanu.
- Ja już fizycznie byłam wyczerpana. Nie jadłam, nie piłam, tylko po prostu brałam leki i spałam, albo nie spałam po nich już. Leki to są... Uważam, że to twardy narkotyk po prostu. Benzyny, diazepiny są twardym narkotykiem dla mnie. I myślę, że dla wszystkich też. Nie powiem, że alkohol nie był moim uzależnieniem, bo gdzieś tam krzyżowa też był moim uzależnieniem, no ja jestem trzeźwa już od wszystkiego, absolutnie, od ponad półtora roku [...] Całe chyba siedem lat ostatnich było dla mnie po prostu ciężkie. Ciężkie, tak emocjonalnie, dużo się działo, nie chcę wymieniać nazwisk, nie chcę wymieniać sytuacji. To było po prostu bardzo ciężkie siedem lat. Nie rozumiałam wielu rzeczy po prostu gdzieś tam. A później już zaguszałam lekami, żeby tylko przespać te trudne momenty - powiedziała
Aktorka przyznała, że jednym z bodźców, które pchnęły ją w stronę leków, była sytuacja po rozstaniu z Antkiem Królikowskim. Była zniechęcona tym, że media całkowicie zignorowały jej dorobek zawodowy, skupiając się wyłącznie na osobie jej byłego partnera.
- Wiedziałam, że jak nie poproszę o pomoc, to ja umrę. Po prostu nie przeżyję - skomentowała.
Na szczęście Jarmołowicz mogła liczyć na ogromne wsparcie najbliższych. Rodzina nie tylko pomogła jej w znalezieniu specjalistycznej opieki, ale także wzięła na siebie trud opieki nad jej synem.
- W samym ośrodku byłam miesiąc, ale ta terapia trwa do dzisiaj i jakby cały czas chcę zdrowie. Wiecie, jestem już ponad półtora roku trzeźwa od wszystkich używek. Na pewno usunęłam kontakty do osób, które dostarczają mi leki, bo miałam takie, to się potocznie nazywa dealer. To jest pierwszy etap, który zrobiłam w ośrodku. Ale ja w ogóle odłożyłam telefon. I zaczęłam pracować z emocjami. I w terapii grupowej, i w terapii indywidualnej - podsumowała.