Spis treści
Niebezpieczny moment podczas występu Skolima. Telefon rzucony na scenę wywołał stanowczą reakcję
Gwiazdor disco polo od dłuższego czasu jest w nieustannej trasie. Każdy jego koncert przyciąga rzesze entuzjastycznych słuchaczy, a występy obfitują we wspólne śpiewy i bezpośrednie interakcje. Niestety, czasem to zaangażowanie fanów wymyka się spod kontroli.
Na jednym z niedawnych wydarzeń doszło do incydentu, który mocno zirytował wokalistę. Z tłumu w stronę sceny niespodziewanie poszybował telefon komórkowy. Zdziwiony artysta natychmiast zareagował na ten niebezpieczny gest. Gdyby aparat uderzył w piosenkarza, mogłoby dojść do bolesnej kontuzji i przerwania koncertu. Piosenkarz postanowił odnieść się do całej sytuacji, jasno komunikując swoje niezadowolenie.
Zobacz też: Umięśniony Skolim w samych majtkach dziękuje za modlitwę. Wcześniej pozował przy krzyżu
Gwiazdor disco polo zrugał fankę za rzucanie przedmiotami. Poszło o wspólne zdjęcie
Artysta nie zamierzał przemilczeć incydentu i w dosadnych słowach zwrócił się bezpośrednio do autorki niefortunnego rzutu. Publiczność natychmiast skupiła uwagę na jego stanowczej wypowiedzi.
A co to ja jestem jakąś małpą w zoo, żeby do mnie rzucać?!
Szybko okazało się, jaka była najpewniej motywacja fanki. Wokalista domyślił się, że kobieta liczyła po prostu na pamiątkowe selfie. Zaznaczył, że problemem nie jest prośba o zdjęcie, lecz sposób dostarczenia telefonu na scenę. Wyjaśnił, że wystarczyło podejść i normalnie przekazać mu aparat, a nie ciskać nim z daleka. Piosenkarz podkreślił, że rzucanie czymkolwiek w stronę wykonawców to zachowanie, którego absolutnie nie toleruje.
Zobacz też: Skolim silniejszy od Nawrockiego?! Ujawnia swój rekord. "On jest dużo cięższy!"
To ja potem podejdę na zdjęcie, może mi pani podać. Bardzo nie lubię takiego rzucania. Luxior też. Mamy uczulenie