Skolim wbija szpilę twórcom „Heweliusza“. Liczył na polskiego Titanica, dostał przegadany dramat

2026-01-16 18:30

Skolim postanowił ostatnio nadrobić serialowe zaległości. Niestety, seans polskiej superprodukcji Netflixa zamiast dostarczyć emocji, przyniósł spore rozczarowanie. Artysta, który liczył na polskiego „Titanica”, bez ogródek stwierdził, że serial jest po prostu przegadany i nudny. To zmusiło go do małej refleksji na temat polskiego kina.

Skolim Heweliusz Netflix

i

Autor: Netflix/ AKPA

Skolim krytykuje "Heweliusza" na Netflix. Twierdzi, że polskie seriale są "przechodzone"

Skolim, rozsiadając się wygodnie na kanapie, nie zawsze ma powody do narzekań. W niedawnym wywiadzie dla WP Lifestyle przyznał, że z przyjemnością zaczął oglądać serial „Stulecie winnych”. Jednak gdy przełączył się na głośnego „Heweliusza” od Netflixa, czar prysł. Muzyk poczuł się zawiedziony tempem serialu, który według niego zamiast skupić się na dramatyzmie katastrofy, wolał opowiadać o tym, co działo się za kulisami. Z właściwym sobie poczuciem humoru stwierdził nawet, że film o jego własnym wypadku samochodowym pod Koszalinem byłby ciekawszą historią. Ogólna diagnoza dla polskiego kina według Skolima jest prosta, wiele produkcji jest po prostu „przechodzonych”, gdzie wartką akcję zastępują dłużące się sceny.

Zacząłem oglądać Heweliusza też, o! Ale myślałem, że to będzie trochę jak na Titanicu - odliczanie, sekundy do tego, k*rwa, tam, za kulisami się zdarzył wypadek, opowiadamy o wypadku, co się wydarzyło tam, wiesz… to ja bym lepiej opowiadał już o moim wypadku pod Koszalinem. […] No w polskich filmach lubią opowiadać: iść, droga z zakupami, wiesz, zamiast przeszyć to akcją, tymi emocjami. Te filmy są przechodzone. W ogóle tego nie rozumiem. Kompletnie." - powiedział Skolim

Szybkie Strzały - Skolim | Dobry wieczór Polsko

Skolim fanem hollywoodzkiego kina. Tego typu produkcji brakuje u nas w Polsce

Nie jest tajemnicą, że serce króla latino bije w rytm hollywoodzkich superprodukcji. Skolim otwarcie przyznaje, że imponują mu amerykańskie blockbustery, pełne rozmachu, szaleństwa i prawdziwego show, które wciąga widza od pierwszej minuty. Tego typu rozrywki, jak sam ubolewa, często brakuje na naszym podwórku. Jego zdaniem polskie kino zbyt często pogrąża się w smutku i zamartwianiu, serwując widzom historie, które zamiast bawić, wpędzają w depresyjny nastrój.

Imponują mi te amerykańskie mega-produkcje. To jest show, to jest rozrywka, to jest zajebiste. Bohaterowie. Kocham amerykańskie kino, uwielbiam. Polskie kino jest fajne, tylko polskie jest takie zamartwiające się, smutne. […] Dzisiejsze filmy są depresyjne." - wyznał Skolim