Spis treści
Afera w "Tańcu z Gwiazdami". Małgorzata Potocka uderza w zasady
Ostatnie odsłony hitowego programu telewizji Polsat dostarczają przed ekrany prawdziwy rollercoaster wrażeń. Kolejne rozstania z tanecznymi parami powodują burze w mediach społecznościowych. Do debaty dołączyła Małgorzata Potocka, rzucając pomysł całkowitej zmiany zasad. Aktorka stwierdziła, że show byłoby sprawiedliwsze, gdyby wszyscy dotarli do finału. Taki brak eliminacji miałby uciąć hejt.
Tomasz Wygoda z "Tańca z Gwiazdami" odpowiada Małgorzacie Potockiej
Słowa te wywołały stanowczą reakcję Tomasza Wygody. Telewizyjny juror odniósł się do postulatów aktorki i opisał bezlitosne mechanizmy rządzące rynkiem. Podkreślił, że hit taneczny od zawsze bazuje na nagłych zwrotach akcji i nieprzewidywalności. Ryzyko odpadnięcia z programu sprawia, że fani chętnie zasiadają przed telewizorami. Wygoda wprost przyznał, że zatrzymanie wszystkich zawodników do końca edycji całkowicie pozbawiłoby widowisko dynamiki. Zaznaczył, że telewizja to biznes, a dzisiejszy odbiorca domaga się wciąż nowych bodźców.
Zobacz także: Najstarsza w historii "Tańca z Gwiazdami" i bez kompleksów! Potocka mówi nam, dlaczego przyszła do show
"Proszę Państwa, są pewne wydarzenia i jest nasza reakcja na te wydarzenia. Pamiętajcie, jak psa się chce uderzyć, to kij się zawsze znajdzie. Ten program ma pewną konstrukcję emocjonalną. Pracują nad tym od lat bardzo dobre osoby i chcą, żeby były emocje, chcą, żeby była zmienność. Ale ta zmienność wiąże się z tym, że ktoś jest, za chwilę kogoś nie ma, bo proszę państwa - wy się nudzicie. To jest pod was robione. Oni robią te programy pod was. Ludzie chcą cały czas czegoś nowego, nieważne czy rzeczy mądre, czy rzeczy głupie - chcą cały czas czegoś nowego - mówi nam Tomasz Wygoda."
Ekspert oceniający pląsy gwiazd poszedł w swoich rozważaniach znacznie dalej. Wygoda jednoznacznie stwierdził, że główny ciężar odpowiedzialności za aurę wokół show spoczywa na samych oglądających. Ich komentarze tworzą ostateczny odbiór.
Dominującym wątkiem tej wypowiedzi stał się internetowy hejt. Tancerz uznał, że zmasowana krytyka to realny kłopot, ale przypomniał, iż każdy człowiek sam decyduje o poziomie swoich reakcji. Członek jury zapewnił przy okazji o ogromnym wysiłku za sędziowskim stołem. Gdy specjaliści muszą wygłosić bolesną opinię na wizji, starają się odpowiednio dobierać słowa, by nie naruszać granic godności.
Na zakończenie padł dosadny apel skierowany bezpośrednio do miłośników formatu. Juror prosił o głęboką refleksję przed publikacją opinii w sieci. Zwrócił uwagę, że po drugiej stronie ekranu siedzą niezwykle wrażliwi ludzie.
Zobacz także: Wrócą "Matki, żony i kochanki"?! Potocka ma konkretny plan na serial!
"Ci, którzy tworzą ten program, tworzą go na bardzo wysokim poziomie i starają się utrzymać uwagę, żeby państwo nie zaczęli ziewać. Teraz ten program wiąże się z tym, że zmieniają się osoby i że ktoś odpada. Nie wiem, czy ten program miałby taką formę konkursową, jeśli by wszystkie osoby zostały do końca. Co my możemy zrobić? Po pierwsze, nie wysyłać głupich komentarzy oraz kontrolować swoje emocje. Nie wiem, czy was dobro tak zainteresuje, jak emocje i hejt, jak na razie to hejt wygrywa. (...) My, będąc za stołem, staramy się wszystkich szanować. Nawet jak ktoś odpada, nawet jak mówimy trudne opinie, czy musimy powiedzieć coś mocnego, to staramy się naprawdę zapakować to tak, żeby to było przyswajalne, żeby to nie było niepotrzebnie obraźliwe, bo przecież my widzimy, że jesteśmy żywymi ludźmi. Ja bym nie chciał, żeby ktoś we mnie kopał, stukał. Nawet jak komuś to sprawia przyjemność. Staram się tego nie robić. Proszę, wy też macie wybór, jak będzie nas więcej w tym kraju, to w ogóle ten kraj będzie z takim bananem [przyp. red. na ustach], a nie z takim kopem - mówi "Super Expressowi" Wygoda."
Rozmowę przeprowadziła Julita Buczek.