Spis treści
Kim jest Łatwogang? 23-letni Piotr z Warszawy pobił rekord polskiego internetu
Pod pseudonimem Łatwogang ukrywa się dwudziestoletni Piotr z Warszawy. Chłopak bardzo dba o swoją prywatność i często bywa błędnie nazywany Patrykiem. Jego kariera nabrała tempa dzięki twórczości na platformie TikTok oraz zaskakującym kooperacjom, w tym nagraniu piosenki z samym Edem Sheeranem. Ostatnie dni przyniosły mu ogromny rozgłos w całym kraju, ponieważ razem z raperem Bedoesem i Fundacją Cancer Fighters zorganizował potężną akcję charytatywną. Transmisja trwała nieprzerwanie przez dziewięć dób i zjednoczyła ogromną społeczność, a na koncie zbiórki zgromadzono zawrotną kwotę ponad 251 milionów złotych. Organizatorzy planują już kolejne licytacje, aby stale wspierać ten niezwykle szczytny cel.
Daria Ładocha, Martyna Wojciechowska i Monika Olejnik w ogniu krytyki widzów
Chociaż sama inicjatywa odbiła się szerokim i bardzo pozytywnym echem, to postawa niektórych zaproszonych gości mocno zirytowała publiczność. Zgromadzeni przed ekranami internauci bez wahania piętnowali nieodpowiednie zachowania, a w okienku czatu masowo pojawiały się wezwania do opuszczenia studia przez poszczególne gwiazdy.
Spore cięgi zebrała Daria Ładocha, która zapowiedziała przygotowanie zupy dla gospodarza, podczas gdy posiłek gotowała w tle zupełnie inna osoba. Prezenterka notorycznie pchała się w kadr kamery, załatwiała prywatne sprawy przez telefon i opowiadała o własnym życiu. W momencie rozmowy Piotra z zawodnikami mieszanych sztuk walki, kobieta po prostu wcięła się w dyskusję, aby zrobić sobie z nimi pamiątkowe zdjęcie.
Internauci nie oszczędzili również Sebastiana Fabijańskiego, który zdawał się ignorować główny cel wielkiego wydarzenia. Aktor wykorzystał charytatywną transmisję do promowania własnej osoby i prosił oglądających o oddawanie na niego głosów w ćwierćfinale programu "Taniec z Gwiazdami".
Zdecydowanie nieprzychylne komentarze spłynęły na Martynę Wojciechowską, która koniecznie próbowała śpiewać wbrew woli widowni. Podróżniczka stale zachwycała się obecną w studiu piosenkarką sanah, całkowicie pomijając temat zbiórki na dzieci. Czarę goryczy przelał fakt, że dziennikarka notorycznie przeszkadzała wokalistce w występach, z których wyraźnie cieszył się organizator całej akcji.
Na ekranie pojawiła się także córka Tomasza Karolaka w towarzystwie swojej znajomej, co wywołało konsternację wśród oglądających. Dziewczyny ustawiły się w centralnym punkcie pomieszczenia i robiły sobie urocze zdjęcia telefonem, a publiczność do teraz zachodzi w głowę nad sensem ich wizyty w tym miejscu.
Gwałtowną reakcję wywołało wejście do mieszkania Moniki Olejnik. Łatwogang od samego początku wyraźnie podkreślał chęć odcięcia się od świata polityki, dlatego obecność czołowej dziennikarki politycznej natychmiast rozwścieczyła widzów domagających się jej szybkiego wyjścia z lokalu.
Spora część publiczności, zwłaszcza ta śledząca relację za pośrednictwem stacji TVN24, poczuła niesmak po słowach Bedoesa. Raper z charakterystyczną dla siebie bezpośredniością tłumaczył kwestie rozliczania zebranych funduszy, ale użył do tego potężnej wiązanki wulgaryzmów, co wywołało skandal wśród telewizyjnej widowni i fanów akcji. Twórca zreflektował się i osobiście przeprosił gospodarza za ten wybuch emocji.
- Było to w dobrej wierze - zaznaczał
Influencerki z Dre$$code i Lexy Chaplin zirytowały internautów
Największa fala krytyki dotknęła twórców internetowych, a szczególnie damską reprezentację ekipy Dre$$code i Sylwię Butorę. Grupa wparowała do mieszkania po północy, zakłócając trwający koncert Natalii Szroeder, po czym dziewczyny błyskawicznie przejęły kamery, aby podzielić się swoimi imprezowymi przeżyciami. Influencerki próbowały śpiewać bez znajomości tekstu piosenki Grubsona i bawiły się stojącym w rogu manekinem, co niemal od razu obniżyło statystyki oglądalności oraz tempo wpłat. Rano Bagi i Miu przeprosili za ten incydent, a same zainteresowane wydały w sieci specjalne oświadczenie.
- Rozumiemy jednak, że nasza forma mogła być dla wielu osób zbyt lekka i niedopasowana do powagi sytuacji [...] Niestety, stale widzimy komunikaty powielane przez media i twórców internetowych, którzy przytaczają fragment, podczas którego trzeba było uciszyć gości - podczas tej sytuacji nie przebywałyśmy na miejscu, dlatego prosimy o niepowielanie tej narracji, jak również informacji o nietrzeźwości, która jest totalną nieprawdą - napisały influencerki.
Tłumaczenia nie przekonały internautów, którzy szybko przypominali o licznych prośbach o zachowanie ciszy i opuszczenie kawalerki. W trakcie feralnej wizyty muzyk Vito Bambino przeczytał nawet na głos komentarz widzów bezceremonialnie domagających się wyrzucenia grupy ze studia.
Negatywne emocje wzbudził sportowiec sylwetkowy i zawodnik sztuk walki o pseudonimie AJ. Zamiast motywować zgromadzoną społeczność do wpłacania datków na chore dzieci, mężczyzna zaczął pompować mięśnie i reklamować swój indywidualny projekt treningowy.
Słowa dotrzymać nie potrafiła Lexy Chaplin, która zadeklarowała zgoleni włosów na głowie po osiągnięciu konkretnego progu finansowego. Gdy wskazana kwota oficjalnie pojawiła się na liczniku, dziewczyna wycofała się z podjętego wyzwania i wystosowała publiczne przeprosiny do fanów.
- Chcę zrobić coś, co realnie pomoże dzieciom. Nie chcę, żeby cała ta sytuacja zakończyła się tylko na słowach, dlatego oprócz wpłaty na zbiórkę, postanowiłam przekazać środki na zakup peruk dla dzieci z oddziału onkologicznego oraz wesprzeć realnie potrzeby pacjentów i ich rodzin we współpracy z fundacją. Ta akcja od początku była dla nich i chcę, żeby końcowo oni byli najbardziej zadowoleni. Głupio wyszło, przyznaję się i przepraszam. Nie o mnie teraz chodzi tylko o dzieciaki. Zróbmy tak, żeby im, jak najbardziej pomóc - napisała w oświadczeniu Lexy.
Oglądający nie zostawili suchej nitki na tiktokerach znanych jako Makówka Music, Walevsky i Nocotyania, określając ich mianem zwykłych statystów. Zgromadzeni twórcy uaktywnili się dopiero w momencie krótkiego wyjścia gospodarza z pokoju i pogardliwie określili wicemistrza olimpijskiego Władimira Siemirunnija mianem bliżej nieokreślonego sportowca, gdy ten przekazywał swój medal na licytację. Chwilę później wykonali zupełnie niezrozumiały telefon do swojej znajomej Sandry Dziury, przedstawiając ją jako właścicielkę znanego psa, co do dzisiaj oburza użytkowników serwisu X.