Spis treści
Kim jest Wiktoria z "Rolnik szuka żony"?
Udział Wiktorii Żmudy-Trzebiatowskiej w 11. odsłonie „Rolnik szuka żony” wzbudził sporo emocji, głównie z powodu jej wcześniejszej aktywności w sieci. Jako popularna tiktokerka przybliżająca realia pracy na roli, dysponowała już ogromnymi zasięgami, co u wielu widzów rodziło pytania o jej prawdziwe intencje - obawiano się, że szuka jedynie reklamy. Pojawiły się również wątpliwości co do kandydatów, którzy mogli zabiegać o jej względy wyłącznie ze względu na jej rozpoznawalność.
W programie Wiktoria związała się z Adamem, jednak ich relacja zakończyła się rozczarowaniem: gdy dziewczyna zaczęła traktować związek poważnie, chłopak wycofał się, tłumacząc to niegotowością na zmiany. Prawdziwy skandal wybuchł w finale, gdy Adam przyznał, że ma już nową partnerkę, co tylko utwierdziło internautów w przekonaniu, że zależało mu jedynie na sławie.
Mimo tak bolesnego finału przed kamerami, Wiktoria zadeklarowała w mediach społecznościowych, że nie żałuje decyzji i chętnie wzięłaby udział w formacie raz jeszcze.
Wiktoria straciła swoje media społecznościowe. Wszystko wyszło na jaw
Wiktoria dosyć aktywnie prowadzi swoje media społecznościowe. Nie tylko Instagrama czy Tiktoka, ale również Youtube. Tam wrzucała dłuższe formy, gdzie pokazywała swoje podejście do życia oraz rolnicze wydarzenia. W pewnym momencie zaczęła o wiele mniej wrzucać. Jak wyjawiła dziewczyna, straciła dostęp do swojego kanału na Youtube. Jej konto został shakowane dokładnie 14 lutego. Postanowiła przestrzec swoich odbiorców przed takimi problemami.
- Niedawno się z tym mierzyłam i była to bardzo stresująca sytuacja. Temat jest ważny, więc będzie krótko, zwięźle i na temat. I na początku chcę was uspokoić, bo taki kanał zwykle w dziewięćdziesięciu pięciu procentach przypadków da się odzyskać. Kanały na YouTube są połączone z pocztą Gmail, dlatego uważam, że na początku warto jeszcze raz spróbować się zalogować przy pomocy pomocniczego adresu e-mail albo numeru telefonu. Często też mamy założoną dwuetapową weryfikację. Ja też tak miałam, ale niestety mimo wszystko zhakowano mi kanał na YouTube i również mojego Gmaila. - powiedziała Wiktoria.
Postanowiła potem działać inaczej. Napisała na X wiadomość po angielsku i oznaczyła Youtube. Dostała swojego opiekuna i rozpoczęła proces odzyskiwania konta.
- Wysyłałam co jakiś czas wiadomości, kiedy to nastąpi, czy to jest w ogóle możliwe, czy ja odzyskam mój kanał. Oczywiście w odpowiedzi dostawałam przemiłe wiadomości wspierające, dotyczące tego, że pracownicy YouTube'a cały czas działają nad moją sprawą, ale niektóre kanały są bardziej zhakowane. I tutaj już naprawdę traciłam nadzieję, bo był marzec, a ja nadal nie odzyskałam swojego kanału. I wyobraźcie sobie, że szóstego marca ja jadąc pociągiem do Warszawy, do Pytania na Śniadanie, i dostaję powiadomienie na Gmailu. Twórcy na pewno zrozumieją, o co chodzi, bo to było powiadomienie w stylu, że na przykład nie wykryto problemów i możesz opublikować dany film. I pomyślałam sobie, kurczę, czy to jest jakiś znak, że mój kanał właśnie został odzyskany? I dosłownie minutę po tym dostałam maila od YouTube Support, że mogę zalogować się na swój kanał na YouTubie. Został on odzyskany i nie macie pojęcia, jaka to była dla mnie radość. Ja naprawdę myślałam, że ten moment nigdy nie nadejdzie - relacjonowała Wiktoria.
A jak dorwano się do jej konta? Okazało się pewnego maila i to przez nią straciła kanał. Dlatego ostrzega swoich fanów, aby zawsze zachowywali ostrożność oraz nie podawali nikomu swoich danych.