Spis treści
Kariera Zbigniewa Buczkowskiego. Od kultowego serialu po ważne nagrody
Zbigniew Buczkowski przyszedł na świat w 1951 roku w stolicy Polski, a na ekranie po raz pierwszy pojawił się w 1972 roku, zaliczając niewielki epizod w produkcji „Dziewczyny do wzięcia”. Kilkanaście lat później, w 1986 roku, pozytywnie zakończył przed komisją ZASP egzamin w trybie eksternistycznym. Jego kariera nabrała tempa, gdy zaczął wcielać się w specyficzne postacie – drobnych cwaniaczków z Warszawy, lokalnych rzemieślników czy handlarzy. Prawdziwy przełom w rozpoznawalności zagwarantowała mu jednak kreacja Henia Lermaszewskiego w kultowym serialu „Dom”. Z kolei przełom wieków przyniósł mu popularność w produkcjach o zabarwieniu komediowym, gdzie grał m.in. postać Zbyszka w „Świętej wojnie” oraz występował w „Graczykach”.
W najnowszych latach kariery, począwszy od 2017 roku, artysta regularnie pojawia się na ekranach jako Kazimierz Barski w telewizyjnym hicie „Lombard. Życie pod zastaw”, co przyniosło mu wiele statuetek w plebiscycie Telekamery. Na przestrzeni kilkudziesięciu lat pracy zawodowej Buczkowski zgromadził w swoim portfolio przeszło sto angaży u najwybitniejszych twórców polskiego kina, współpracując chociażby z Krzysztofem Kieślowskim oraz Andrzejem Wajdą. Dwa lata temu, w 2022 roku, jego wieloletnie zasługi uhonorowano prestiżowym Brązowym Medalem „Zasłużony Kulturze Gloria Artis”.
W sferze prywatnej gwiazdor od 1981 roku tworzy niezwykle udane małżeństwo z Jolantą Buczkowską. Para wychowała razem dwoje dzieci.
Zbigniew Buczkowski bezlitośnie ocenia niskie emerytury aktorów
Kwestia finansowego zabezpieczenia znanych postaci show-biznesu wciąż wywołuje ogromne emocje w mediach. Niedawno Wanda Kwietniewska deklarowała w wywiadach, że zamierza walczyć o wyższe, bardziej godne świadczenia dla wszystkich twórców. Tymczasem Zbigniew Buczkowski w szczerej rozmowie z dziennikiem „Fakt" wyznał, że o swojej jesieni życia pomyślał z odpowiednim wyprzedzeniem już przed wieloma laty. Aktor podkreślił, że zamierza pracować i pojawiać się na planach zdjęciowych tak długo, jak tylko pozwoli mu na to stan jego zdrowia.
- Mnie dawno temu miła pani w ZUS-ie powiedziała, żebym sam wpłacał pieniądze co miesiąc na swoją emeryturę, bo ten czas szybko zleci. I tak robiłem. Sam płaciłem. Były to małe stawki, chyba po 100 złotych miesięcznie, ale się płaciło. Chociaż moja emerytura nie jest jakaś wysoka, to ją mam [...] Tak naprawdę to moja mama chodziła na pocztę i wpłacała na specjalną książeczkę, bo ja bym może zapomniał. Ale to ja dawałem jej pieniądze. Przeszedłem na emeryturę w wieku 67 lat, więc płaciłem dwa lata dłużej, niż dziś jest wymagane - przyznał Buczkowski.
Gwiazdor ekranu stanowczo podkreśla, że spora część kolegów z branży jest zaskoczona znikomymi kwotami swoich świadczeń z państwowej kasy, jednak ich podstawowym błędem z przeszłości pozostaje całkowite unikanie regularnego opłacania składek. Właśnie ten niezaprzeczalny fakt wskazuje on jako najpoważniejsze źródło problemu.