"Pan redaktor się ogarnie". Nerwowa reakcja prezydenta
Incydent miał miejsce w poniedziałek 23 marca w Przemyślu, gdzie odbywały się obchody Dnia Przyjaźni Polsko-Węgierskiej. Po wspólnej konferencji prezydenta Karola Nawrockiego i prezydenta Węgier Tamása Sulyoka, gdy obaj politycy odchodzili już od mównic, dziennikarz TVN Mateusz Półchłopek zadał pytanie polskiemu prezydentowi. Dotyczyło ono planowanego na ten sam dzień spotkania z premierem Węgier Viktorem Orbanem i jego bliskich relacji z Władimirem Putinem.
Reporter przypomniał, że jeszcze w grudniu ubiegłego roku Karol Nawrocki odwołał spotkanie z Orbanem właśnie po tym, jak ten poleciał do Moskwy na rozmowy z Putinem. Pytanie o to, co zmieniło się od tamtego czasu, wyraźnie poirytowało prezydenta. Karol Nawrocki po krótkiej rozmowie ze swoim rzecznikiem podszedł do krawędzi sceny, by odnaleźć dziennikarza, który zadał pytanie.
- Pan nie słuchał, co ja myślę o Władimirze Putinie? Robiliście materiały, że mnie ściga Putin? Pan redaktor się ogarnie i słucha, co mówi prezydent Polski - mówił podniesionym głosem Nawrocki, wskazując na reportera palcem. - Mówię do pana, panie redaktorze. Władimir Putin to zbrodniarz, rozumie pan redaktor? - zakończył prezydent i odszedł.
Tusk upomina prezydenta, ekspert mówi o "bokserze"
Zachowanie prezydenta szybko spotkało się z reakcją ze strony politycznych oponentów. Premier Donald Tusk na platformie X napisał: "Proszę nie krzyczeć na dziennikarzy, panie prezydencie. To nie oni wpakowali pana w to rosyjskie bagno". Głos zabrał również rzecznik prezydenta Rafał Leśkiewicz, który w stanowisku przekazanym mediom stwierdził, że prezydent odpowiedział na pytanie "wykrzyczane po zakończeniu oświadczeń" i zwrócił uwagę na swoją wcześniejszą wypowiedź, w której "w sposób zdecydowany oceniał działania Putina i jego zbrodniczą politykę".
Z kolei w programie "Kropka nad i" w TVN24 zachowanie głowy państwa surowo ocenił historyk i politolog profesor Antoni Dudek. Stwierdził on, że Polacy zobaczyli "prawdziwego Karola Nawrockiego" i cechy osobowości, które jego zdaniem prezydent ukrywał od startu w wyborach. - Polacy wybrali boksera na prezydenta i to będzie dawało o sobie znać coraz częściej - komentował Dudek. Według politologa, Nawrocki "poczuł się pewnie" i w przyszłości można spodziewać się kolejnych podobnych sytuacji.
Polacy podzieleni. Jak internauci oceniają zachowanie Nawrockiego?
Nagranie z wymiany zdań błyskawicznie obiegło media społecznościowe, generując zasięg na poziomie około 9 milionów odbiorców i wywołując gorącą dyskusję. Jak wynika z analizy firmy Res Futura Data House, której wyniki przytacza portal Wirtualna Polska, internauci są w tej sprawie głęboko podzieleni. Ukształtowały się dwa główne obozy narracyjne:
- 58% komentujących ostro krytykuje Karola Nawrockiego, zarzucając mu brak kultury, niedojrzałość dyplomatyczną, a nawet proputinowskie sympatie. Dla tej grupy gest wskazującego palca i słowa "pan się ogarnie" to "symbol upadku autorytetu urzędu".
- 42% użytkowników staje w obronie prezydenta, uznając jego zachowanie za dowód siły, autentyczności i asertywności. Ich zdaniem głowa państwa "wyjaśniła" stronniczego dziennikarza i nie pozwoliła na manipulowanie własnym wizerunkiem.
Autorzy analizy zwrócili również uwagę na wysoki odsetek (32%) treści, które mogą być efektem zautomatyzowanych i skoordynowanych kampanii wpływu.
Czy incydent zaszkodzi prezydentowi?
Komentatorzy zwracają uwagę, że cała sytuacja prawdopodobnie nie wpłynie negatywnie na poparcie dla Karola Nawrockiego. Jak zauważa w swojej analizie publicysta serwisu rp.pl Artur Bartkiewicz, obecny prezydent wygrał wybory nie dlatego, że był postrzegany jako "arbiter elegancji", ale właśnie dlatego, że dla części wyborców był "swój". W jego ocenie incydent z dziennikarzem TVN jedynie utwierdzi w przekonaniach zarówno zwolenników, jak i przeciwników prezydenta. Ci pierwsi odbiorą to jako "ustawienie do pionu" dziennikarza, a drudzy jako kolejne potwierdzenie swoich obaw co do stylu sprawowania urzędu przez Karola Nawrockiego.