Pandy w ZOO w Berlinie - co warto wiedzieć?
Niedaleko Polski tylko dwa ZOO mają pandy wielkie - Wiedeń i Berlin. Od 2028 roku będzie to też Monachium. Nic dziwnego, że przy dłuższych weekendach tłumy Polaków jadą za zachodnią granicę, aby zobaczyć te niespotykane i słodkie zwierzątka.
- Przyjechaliśmy tutaj spod Krakowa. Przy okazji mamy wycieczkę po Berlinie - powiedziała jedna z turystek czekających na karmienie.
Aktualnie w Zoo Berlin mieszkają 4 pandy wielkie:
- Meng Meng (samica, ur. 2013) – matka berlińskich młodych.
- Jiao Qing (samiec, ur. 2010) – ojciec.
- Meng Hao (Leni) i Meng Tian (Lotti) – samice-bliźniaczki urodzone w sierpniu 2024 roku.
Warto wspomnieć, że pierwsza para bliźniąt (Pit i Paule), która przyszła na świat w 2019 roku, zgodnie z umową wróciła do Chin pod koniec 2023 roku. Nowe bliźniaczki prawdopodobnie zostaną w Berlinie jeszcze przez około 2–4 lata.
Wybieg z pandami wielkimi jest jedną z największych atrakcji tego ZOO
Dojazd do ZOO w Berlinie
ZOO w Berlinie jest świetnie skomunikowane z większością miasta. 5 minut piechotą od wejścia do ogrodu znajduje się stacja "Berlin Zoologischer Garten", gdzie staje nie tylko kolejkowa komunikacja miejska, ale również regionalna. Niedaleko można również wybrać metro oraz autobusy. W przypadku wyboru samochodu - niedaleko ZOO znajduje się parking, ale w dni wolne miejsca rozchodzą się tam w ekspresowym tempie.
Dlatego też wielu turystów zostawia samochody przy większych stacjach lub na obrzeżach przy kolejkach, aby później dojechać właśnie pociągiem pod ZOO. W zależności od trasy komunikacja miejska kursuje względnie często.
Zwiedzanie wybiegu wokół pand wielkich
To, co jest ważne, to opcje zakupu biletu oraz warianty. Na stronie ZOO w Berlinie znajduje się kilka opcji jak zwiedzanie całego zoo z akwarium lub bez tej wodnej atrakcji. Dodatkowo można za osobne pieniądze wykupić "samodzielne spędzenie czasu z pandami wielkimi" od 9 do 10. Samo ZOO zachęca do kupowania biletów online, ponieważ są one często tańsze niż w kasach, ale też sprawniej wygląda wtedy wejście do ogrodu zoologicznego.
Wybieg pand wielkich jest dosyć spory. Jeden zalesiony, gdzie można stać po prostu za płotem. Dwa miejsca są za szkłem. Karmienie odbywa się dwa razy dziennie - 11 i 15. Tutaj jednak ostrzegamy - wiele osób ustawia się już o godzinie 10, aby podziwiać karmienie tych puchatych misiów. Samo karmienie polega na dosłownie wyłożeniu bambusa.
Polityka rządu Chin a dostęp do pand
Wielu Polaków jest zaskoczonych, dlaczego pand wielkich nie ma np. w Polsce. Sprawa rozchodzi się nie tylko o politykę, ale pieniądze. Wszystkie niedźwiadki należą do rządu Chin. Mogą oni nie wyrazić zgody na "wypożyczenie" niedźwiadków do konkretnego ogrodu zoologicznego. Jak w przypadku Japonii - po kilkudziesięciu latach mogą wygasić umowy i zabrać niedźwiadki do Chin. Oficjalny argument do dobrostan zwierząt, jednak nie od dziś wiadomo, że ten kraj traktuje je jako narzędzie dyplomacji.
Co ciekawe, takie wypożyczenie też kosztuje - ZOO Berlin płaci Chinom około 1 miliona dolarów (nie ma podanej dokładnej ceny, tylko "około) rocznie za parę dorosłych osobników. Pieniądze te są oficjalnie przeznaczane na ochronę gatunku i rezerwaty w Chinach. Co więcej, za każde młode urodzone za granicą ogrody zoologiczne muszą uiścić jednorazową opłatę (zazwyczaj ok. 400–600 tys. dolarów), a same niedźwiadki od urodzenia są własnością Chin.
Koszt samego wybiegu w Berlinie kosztował kilkanaście milionów euro. A bambus? Te berlińskie misie są wyjątkowo wybredne i ZOO sprowadza dla nich specjalną odmianę, która kosztuje nawet pół miliona rocznie.
A jak wygląda kwestia pand wielkich w Polsce? W 2018 roku pojawiły się doniesienia, jakoby gdańskie ZOO byłoby zainteresowane wypożyczeniem pand wielkich. Niestety nie wiadomo, dlaczego nie doszło do zawarcia umowy. Natomiast w Polsce można zobaczyć tzw. pandę małą/rudą.