Referendum w Krakowie to wielka zmiana
Referendum w sprawie odwołania Aleksandra Miszalskiego zakończyło się sukcesem inicjatorów, co doprowadziło do natychmiastowego wygaszenia mandatu prezydenta Krakowa. Głównym powodem społecznego buntu były zarzuty o niedotrzymanie obietnic wyborczych, narastający paraliż komunikacyjny oraz polityka sprzyjająca deweloperom kosztem terenów zielonych. Frekwencja przekroczyła ustawowy próg, czyniąc wynik wiążącym.
Upadek włodarza wywołał polityczne trzęsienie ziemi w Radzie Miasta. Dotychczasowa koalicja rządząca rozpadła się, a część radnych przeszła na stronę opozycji, tworząc nową większość. Nagła zmiana układu sił doprowadziła do impasu w kluczowych kwestiach budżetowych i wstrzymania strategicznych inwestycji infrastrukturalnych.
Obecnie miastem zarządza komisarz wyznaczony przez premiera, który będzie pełnił tę funkcję do czasu przedterminowych wyborów.
Jak politycy reagują na odwołanie prezydenta Krakowa?
Tutaj opinie są podzielone, nawet w samej Koalicji Obywatelskiej. Piotr Guział wprost to opisał.
- Każde referendum to ogromne zwycięstwo mieszkańców, szczególnie gdy do niego dochodzi. W Polsce trzeba zebrać zapisy itp, aby się w ogóle to odbyło [...] W każdym mieście toczy się dyskusja, co można zmienić [...] W samej Warszawie po referendum lata temu powstały tunele, ale też przebijają się głosy aktywistów [...] Referendum to święto demokracji, a nie porażka - powiedział.
Pytanie, czy skala referendalna w Polsce będzie o wiele lepsza i wyższa?
- Oczywiście, że się uda. Czasy się zmieniły w Polsce [...] Zmieniły się aktywności Polaków przez m.in. media społecznościowe. Prezydent Miszalski przegrał, bo social media są mocniejsze. Będzie więcej wniosków referendalnych. Opozycja na pewno ruszy do boju. Będzie tego wszystkiego więcej, a ile skutecznych? To już zależy od włodarzy. Miszalski nie budował koalicji wokół siebie. Był arogancki - podsumował