Spis treści
Przyczyny śmierci Joanny Kołaczkowskiej z kabaretu Hrabi
Zmarła artystka od końcówki lat osiemdziesiątych stanowiła absolutny filar polskiej komedii, łącząc aktorstwo z pisaniem znakomitych tekstów. Największą popularność przyniosły jej występy w kultowej formacji Potem w latach 1988–1999, natomiast od 2002 roku rozbawiała publiczność wraz z grupą Hrabi. Widzowie pokochali jej sceniczną wyrazistość oraz ogromny dystans do samej siebie, co idealnie współgrało z absurdalnym poczuciem humoru.
Gwiazda odeszła dokładnie 17 lipca 2025 roku, mając pięćdziesiąt dziewięć lat. Zgon nastąpił w wyniku glejaka, czyli wyjątkowo złośliwego nowotworu mózgu, którego lekarze wykryli u niej zaledwie kilka miesięcy wcześniej. Fani usłyszeli o problemach zdrowotnych w kwietniu 2025 roku, gdy kabaret Hrabi odwołał całą trasę z powodu pilnej hospitalizacji członkini zespołu. Niestety błyskawicznie wdrożone leczenie kliniczne i przebyte operacje nie zdołały powstrzymać postępującej choroby, która ostatecznie zabrała wybitną aktorkę.
Ostatnie pożegnanie legendy polskiej sceny zorganizowano w stolicy 28 lipca 2025 roku. Rodzina i bliscy zgromadzili się najpierw na mszy w kościele świętego Karola Boromeusza, by następnie odprowadzić trumnę na Cmentarz Wojskowy na Powązkach, wprost do słynnej Alei Zasłużonych. Władze państwowe zdecydowały o pośmiertnym uhonorowaniu wybitnej komediantki Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski za jej wkład w kulturę.
Adrianna Borek szczerze wspomina zachowanie Joanny Kołaczkowskiej
Znana z występów satyrycznych Adrianna Borek otwarcie przyznaje, że odejście starszej koleżanki po fachu wywołało u niej ogromny smutek. Podczas wywiadu udzielonego portalowi Kozaczek postanowiła opowiedzieć, jak wielka gwiazda zachowywała się poza blaskiem fleszy. Podkreśliła przy tym, że zmarła stanowczo unikała górnolotnych określeń na swój temat i wcale nie przepadała za tytułem "Cesarzowej Kabaretu".
- Była skromna, wspaniała. I to było tak nieprawdopodobne, nie to do ogarnięcia, że ja jako fanka... Ja Asię poznałam, kilka zdań z nią zamieniłam, uśmiechałyśmy się do siebie. Bardzo cieszę się, że ją poznałam. Nie spotykałyśmy się za często, więc to zawsze było... Asia nie miała dystansu. Cześć i super rozmowa. Byłam w którymś rzędzie w kinie na tym seansie "Życie i twórczość Joasi". Nie byłam w jej najbliższym otoczeniu. Ja leżę na podłodze, a ona jest na piedestale. Nieprawdopodobna osobowość, inteligencja, wrażliwość, żart i wszystko. Nie ma ludzi niezastąpionych, ale to nieprawda. Nie będzie nikogo takiego jak Asia. Jedyna i niepowtarzalna [...] Nikt jej nie zastąpi. To Joanna Kołaczkowska - powiedziała Borek dla Kozaczka.
Większość osób postrzegała ją jako niesamowicie donośną i pełną charyzmy artystkę. Adrianna Borek przekonuje jednak, że poza światłem reflektorów ikona sceny potrafiła być zupełnie inną osobą.
- Ona po prostu miała te iskry od Pana Boga. W prywatnym obyciu była bardzo delikatna, czasami nieśmiała. Każdy z nas czuje się dobrze, jak jest w zaufanym gronie. Ale ona zawsze była bardzo łagodna, spokojna. Kiedyś pytałam ją, jak to jest pisać rzecz, bo ja mam strach. A ona z taką łagodnością "po prostu siadaj pisz, nawet głupoty, ale pisz i się przełam". To jest ważne, mieć taką odwagę - podsumowała Borek.