Spis treści
- Czy relacja Ewy i Mike'a z "Sanatorium miłości" przetrwa?
- Emilia i Henryk R. na romantycznej randce w "Sanatorium miłości"
- Bolesna przeszłość Henryka J. z "Sanatorium miłości"
- Sportowa rywalizacja kuracjuszy i nowe wybory w "Sanatorium miłości"
- Barbara na celowniku grupy w "Sanatorium miłości"
- Ostra konfrontacja i wyrzucenie Barbary z "Sanatorium miłości"
- Spokój po burzy i nowe randki w "Sanatorium miłości"
Czy relacja Ewy i Mike'a z "Sanatorium miłości" przetrwa?
Mike otwarcie przyznaje, że Ewa całkowicie skradła jego serce. Niestety, sympatia ta nie jest póki co odwzajemniona. Mimo że kuracjuszka jasno dała do zrozumienia, iż nie czuje do niego mięty, senior nie zamierza składać broni. Planuje zmienić strategię i zdobyć jej względy w inny sposób.
W trakcie zabiegów relaksacyjnych w towarzystwie Pawła, mężczyzna wrócił do trudnego tematu odrzuconych uczuć.
"Ból serca z miłości, to jest całkiem inna sprawa. Kiedy zostałem odtrącony, to straszny ból, straszny ból. Bo człowiek się stara, żeby było fajnie, a wychodzi odwrotnie"
— wyznał z goryczą.
Paweł poradził przyjacielowi, by zwolnił tempo i uzbroił się w cierpliwość. Jego zdaniem to właśnie opanowanie i kultura osobista mogą przynieść pożądane rezultaty w relacji z Ewą.
Emilia i Henryk R. na romantycznej randce w "Sanatorium miłości"
W kolejnej części programu nadszedł czas na wybór kuracjusza odcinka. Wyróżnienie to spotkało Emilię, która nie potrafiła ukryć swojego szczęścia z tego powodu.
"Jestem bardzo szczęśliwa, że koleżanki i koledzy docenili moją może nieśmiałość, może śmiałość. Wszystko po trochu"
— komentowała uradowana kuracjuszka.
Na romantyczne spotkanie seniorka zdecydowała się zaprosić Henryka R., który od samego początku show nie ukrywał, że wpadła mu w oko.
"Ja od razu miałem ciarki w sobie. Nóżki mi się lekko z waty zrobiło. Nie mogę tego nawet ująć, bo byłem prawie że sparaliżowany"
— zdradził mężczyzna.
W trakcie randki dało się wyczuć prawdziwą chemię, a senior subtelnie adorował swoją partnerkę.
"Ja się staram bardzo delikatnie czarować, gdyż kobieta nie lubi dużo słodkości na pierwszej randce"
— wyjaśniał swoją taktykę Henryk R.
Zwieńczeniem spotkania był odprężający masaż, po którym zachwycony kuracjusz nie szczędził komplementów.
"Jestem w niebo wzięty z tą randką. Także ciarki po ciele idą"
— podsumował z entuzjazmem.
Bolesna przeszłość Henryka J. z "Sanatorium miłości"
Podczas osobistej rozmowy z prowadzącą program, Martą Manowską, Henryk J. zdobył się na szczere wyznanie dotyczące jego trudnego dzieciństwa oraz bolesnego rozwodu.
"Ja pochodzę z biednej rodziny. Nas było sześcioro. Byłem nauczony, że trzeba do tego domu ciągnąć. Na chleb, na dzieci"
— wspominał senior.
Mężczyzna zdradził również, że koniec jego małżeństwa był dla niego potężnym ciosem, z którym długo nie mógł sobie poradzić.
"Byłem w dołku przez półtora roku, kiedy dostałem pozew o rozwód"
— wyznał z żalem uczestnik show.
"Boli mnie, że rozbita rodzina. (…) Ja nie wychodziłem z domu. Ja nie poszłem do kościoła, ja nie poszłem do sklepu. Unikałem, żeby nikt mnie nie zapytał o to"
— kontynuował, nie kryjąc emocji.
Obecnie Henryk J. mieszka razem z córką i najmłodszą wnuczką, mogąc liczyć na ich codzienne wsparcie.
Sportowa rywalizacja kuracjuszy i nowe wybory w "Sanatorium miłości"
W programie nie zabrakło również miejsca na aktywność fizyczną. Seniorów odwiedził słynny olimpijczyk Robert Korzeniowski, który przygotował dla nich specjalne sportowe wyzwania.
"Chodziarstwo ma bardzo dużo z miłością, ponieważ jest bardzo rytmiczne"
— dowcipkował Zbigniew.
Zwyciężczynią rywalizacji wśród pań okazała się Ewa, natomiast z panów najlepiej poradził sobie Paweł. W nagrodę mogli oni zaprosić wybrane osoby na spotkanie we dwoje.
Ewa postanowiła dać szansę Mike'owi.
"Na randkę wybrałam Mike'a, dlatego że w ostatnim czasie zrobił się poważny. Na początku był taki szalony. Jego zachowanie jest w tej chwili poprawne, więc chciałabym spotkać się z nim na randce, żeby zobaczyć, usłyszeć coś więcej o nim"
— tłumaczyła swoją decyzję kuracjuszka.
Z kolei Paweł zdecydował się na spotkanie z Emilią.
"Emilia jest zainteresowana Henrykiem R., ale ja się tego nie lękam, po prostu jestem sobą. Idę na randkę, rozmawiam, bo chcę się z nią bliżej zapoznać"
— zaznaczył stanowczo mężczyzna.
Barbara na celowniku grupy w "Sanatorium miłości"
Podczas wieczornej zabawy tanecznej całą uwagę skupiała na sobie Barbara, która swoim zachowaniem wyróżniała się na tle pozostałych uczestników.
"Barabara, nie Barbara, ja zmieniłam imię. Barabara, proszę mówić Barabara"
— pouczała swoich współkuracjuszy.
Pomimo tych drobnych napięć, większość seniorów świetnie się bawiła. Wyjątkiem była Teresa, która z racji przeżywanej żałoby zrezygnowała z tańców.
Prawdziwe problemy zaczęły się jednak podczas późniejszej, wspólnej rozmowy całej grupy.
Uczestnicy nie ukrywali, że zachowanie Barbary staje się dla nich coraz bardziej uciążliwe.
"Mówi, a nie myśli co mówi"
— skwitował krótko Mike.
Najmocniej całą sytuację przeżywała Lilla, współlokatorka Barbary.
"Jest mi przykro. Ja mieszkając z nią 8 dni dostałam strasznego słonia na grzbiet. Bardzo ciężko się z nią mieszka. (…) Basi nie da się pomóc"
— oceniła z wyraźnym rozgoryczeniem seniorka.
Głosy krytyki płynęły także z innych stron.
"Nie chcę jej oceniać, natomiast w grupie jest bardzo trudno mieć z nią kontakt"
— dodała Bożena.
Ostra konfrontacja i wyrzucenie Barbary z "Sanatorium miłości"
Atmosfera w grupie zgęstniała do tego stopnia, że do akcji musiała wkroczyć Marta Manowska.
"Chciałam, żebyśmy porozmawiali sobie o tym, z czym nam trudno, czego nie akceptujemy. Wszystkim nam zależy na komforcie życia. Nie jesteśmy tu po to, żeby się męczyć"
— zaapelowała prowadząca.
Zirytowana Lilla bez ogródek powiedziała, co myśli:
"Jestem zmęczona. Wkłada nam w usta słowa, które sama mówi. Ja już nie chcę być dłużej z Basią w pokoju."
O swoich niemiłych doświadczeniach opowiedziała również Bożena:
"Padły mocne słowa, wulgaryzmy pod moim adresem. (…) Nie można porozmawiać, bo jest od razu atak."
Sama zainteresowana zdawała się nie dostrzegać problemu i winą obarczała resztę grupy.
"Koleżanki są zazdrosne, że ja z problemów uśmiecham się, jestem zadowolona. (…) Ja przyjechałam się bawić i chcę zabawić się"
— broniła się Barbara.
Po wysłuchaniu pretensji pozostałych kuracjuszy, skwitowała całą sytuację krótko:
"Kiedy 11 osób chce, żebym wyjechała, to ja na to, jak na lato (…) Ja wam powiem na koniec, rybka."
Zaraz potem seniorka spakowała swoje rzeczy i ostatecznie pożegnała się z uzdrowiskiem.
Spokój po burzy i nowe randki w "Sanatorium miłości"
Zniknięcie Barbary podziałało na grupę niezwykle kojąco, a nastroje uległy znacznej poprawie.
"Wspaniale jest być bez zgrzytów, jazgotów, bez krzyków. Oddycha mi się dziś pełną piersią"
— cieszyła się Lilla.
W tak zrelaksowanej atmosferze seniorzy mogli w pełni skupić się na romantycznych uniesieniach.
Ewa udała się na spotkanie z Mikiem, który obdarował ją kwiatami i słodyczami. Mniej powodów do radości miała Emilia, która otrzymała od Pawła tylko jeden kwiatek.
"Jak zobaczyłam jedną różę. Różową. Nie jestem zadowolona"
— nie kryła rozczarowania kobieta.
Tymczasem randka Ewy i Mike'a przebiegała w przyjacielskiej atmosferze. Seniorka poradziła mu, by nie przyspieszał na siłę biegu wydarzeń. Z kolei Mike zapunktował u swojej wybranki relaksującym masażem stóp.
"Mike zaplusował dziś. Nie chciałabym go rozczarować, nie chciałabym, żeby się zaangażował, a później był zawiedziony"
— podsumowała z rezerwą Ewa.
W finale odcinka poinformowano widzów, że do grona seniorów wkrótce dołączy nowa kuracjuszka. Wygląda na to, że w "Sanatorium miłości" czeka nas jeszcze wiele niespodzianek.