Spis treści
Dorota Wellman, będąca od wielu dekad jedną z czołowych postaci polskiego show-biznesu, regularnie spotyka się z negatywnymi ocenami swojej osoby. Gospodyni porannego formatu "Dzień Dobry TVN" wielokrotnie doświadczała złośliwych uwag, zwłaszcza tych uderzających w jej aparycję. Dziennikarka zazwyczaj deklaruje pełną obojętność wobec internetowych obelg, traktując je z dużym dystansem. Czasami jednak granice wirtualnej agresji zostają drastycznie przekroczone, co zmusza do podjęcia stanowczych i zdecydowanych kroków.
Nie przegap: Dorota Wellman ujawnia prawdę o relacji z Marcinem Prokopem. Ten szczegół z pewnością zaskoczy widzów
Dorota Wellman opowiedziała o poszukiwaniach internetowego agresora
Gospodyni śniadaniówki TVN ujawniła kulisy nietypowej interwencji podczas wywiadu, którego udzieliła Karolowi Paciorkowi. Dorota Wellman zrezygnowała z bezcelowych wymian zdań na forach dyskusyjnych i przeszła do bezpośredniego działania w świecie realnym.
Znalazłam osobę, która notorycznie obrażała mnie w internecie - mężczyznę (...). Znalazłam go i poszłam do niego się spotkać
Prezenterka bardzo precyzyjnie zaplanowała każdy etap tego wydarzenia. Gwiazda telewizji złożyła niezapowiedzianą wizytę w firmie, w której zatrudniony był autor nienawistnych wpisów. Zależało jej na merytorycznej wymianie zdań bez rozgłosu i błysku fleszy. Stojąc twarzą w twarz ze swoim oprawcą, zażądała wyartykułowania na głos wszystkich obelg publikowanych wcześniej w sieci. Przewidująca dziennikarka przygotowała również papierowe kopie skandalicznych postów, prezentując je nie tylko samemu sprawcy, ale także zaskoczonym współpracownikom.
Dziennikarka TVN doprowadziła hejtera do łez w jego biurze
Finał tej niecodziennej wizyty przybrał nieoczekiwany obrót. Wirtualny bohater błyskawicznie stracił całą swoją brawurę i arogancję, gdy tylko musiał zmierzyć się z konsekwencjami swoich czynów twarzą w twarz z poszkodowaną.
Nasza rozmowa była raczej rozmową taką publiczną, więc przyszłam po prostu poprosić, żeby jeszcze raz mi to wszystko powiedział, co do mnie pisze. Wydrukowałam też te rzeczy i przyniosłam, rozdałam państwu, żeby wiedzieli, z kim mają do czynienia. Bo myślę, że warto wiedzieć, z kim się ma do czynienia, bo może to dotyczy również tych ludzi, z którymi się pracuje. W życiu nikt mnie tak nie przepraszał. Płakał
- wspominała Wellman w rozmowie z Karolem Paciorkiem.
Swoją bezkompromisową postawą popularna dziennikarka udowodniła, że poczucie bezkarności w sieci to jedynie iluzja. Ta sytuacja powinna stać się przestrogą dla wszystkich, którzy pod osłoną wirtualnych pseudonimów decydują się na publikowanie obraźliwych treści na forach i portalach społecznościowych.