Kim jest Zalia?
Julia Izabella Zarzecka, szerzej znana pod pseudonimem artystycznym Zalia, to wszechstronna polska artystka, która zajmuje się śpiewem, kompozycją, pisaniem tekstów oraz dubbingiem. Urodziła się w 2000 roku w Warszawie.
Z muzyką związana jest od najmłodszych lat, co potwierdza jej edukacja - ukończyła szkołę muzyczną w klasie fortepianu oraz prestiżowy londyński instytut BIMM. Zanim rozpoczęła karierę solową, zdobywała doświadczenie w zespole Blue Jazz oraz w programach telewizyjnych, takich jak "Mam talent!".
Jej debiutancki album "Kocham i tęsknię" z 2022 roku przyniósł jej nominację do Fryderyka w kategorii debiutu roku. Artystka występowała na czołowych polskich festiwalach, w tym na Open'erze, Orange Warsaw Festival i Męskim Graniu, a także walczyła o Bursztynowego Słowika w Sopocie. Ma na koncie również współprace z takimi artystami jak Michał Szczygieł.
Jednak największą popularność i rozgłos zapewnił jej gościnny udział w przeboju grupy Dre$$code i Miu „Dopóki się nie znudzisz”, który był masowo odtwarzany w mediach.
Polecany artykuł:
Zalia o randkowaniu. Zaliczyła kiedyś poważną "wtopę"
Choć Zalia od dłuższego czasu jest w poważnym związku, z okazji Walentynek w jej podcaście z Olą Kot w Radiu Eska, postanowiła opowiedzieć o tym, jak kiedyś randkowała. Okazało się, że przez długi czas cierpiała na FOMO (lęk przed pominięciem lub przegapieniem czegoś ważnego, ekscytującego lub interesującego, co dzieje się gdzie indziej. Przez długi czas wychodzenie na randki ją bardzo stresowało, ale na przestrzeni lat wypracowała w sobie luźniejsze podejście.
Jak powiedziała, kiedyś miała aplikację randkową. Poznała tam nawet chłopaka, z którym... do dziś się przyjaźni. Jedna randka jednak wywołała w niej ogromny szok, śmiejąc się, że to pewnego rodzaju wtopa. Będąc w Londynie chciała poznać więcej osób, w tym jakichś przyjaciół. Zaznaczała to od razu na początku znajomości. Jeden chłopak ją bardzo zainteresował, szczególnie na zdjęciach. Na żywo wszystko okazało się... inne. Na samym początku wyszło, że mężczyzna inaczej wyglądał na zdjęciach, a inaczej - w rzeczywistości.
- Pomyślałam sobie wtedy, że gdyby to była perspektywa takiej mocnej randki, to bym się zawiodła. Ale, że to było na luzie, to się mocno nie przejęłam [...] Właśnie wtedy miałam niezłe zdziwko, łącznie z tym, że on cały czas mówił o sobie, nie zadał mi przez godzinę żadnego pytania. Napisałam, będąc w toalecie, do mojej koleżanki, żeby do mnie zadzwoniła i udawała, że muszę po nią przyjechać, bo coś tam się jej zepsuło z samochodem i zrobiłyśmy właśnie taki trik. Dzięki temu się szybko mogłam urodzić z tego miejsca.
Jak dodała Zalia, ta sytuacja nie sprawiła, że zwątpiła w aplikacje czy poznawanie ludzi. Obecnie i tak z tego nie korzysta, ponieważ jest w szczęśliwym związku.