Tomasz Kot w młodości był blisko Boga Dziś gwiazdor polskiego kina ostro krytykuje Kościół

2026-04-21 15:18

Tomasz Kot należy do grona najbardziej cenionych polskich aktorów, a widzowie pokochali go między innymi za rolę w kultowej "Niani". Niewiele osób zdaje sobie jednak sprawę z jego dawnych powiązań z instytucją Kościoła katolickiego. Obecnie artysta otwarcie deklaruje brak wiary i krytycznie ocenia zachowanie duchowieństwa.

Kariera aktorska Tomasza Kota i jego życie prywatne

Urodzony w 1977 roku w Legnicy artysta po raz pierwszy zachwycił kinową publiczność w 2005 roku, grając Ryszarda Riedla w produkcji "Skazany na bluesa". Ta wybitna rola, a także późniejsze wcielenie się w profesora Zbigniewa Religę w filmie "Bogowie" z 2014 roku, przyniosły mu prestiżowe statuetki Orłów oraz nagrody na festiwalu w Gdyni. Prawdziwym oknem na świat okazał się jednak udział w nominowanej do trzech Oscarów "Zimnej wojnie" z 2018 roku. Dzięki temu projektowi Polak otrzymał propozycje gry w zagranicznych hitach, takich jak brytyjski serial "Świat w ogniu" czy hiszpański dreszczowiec "A Perfect Enemy". Oprócz dramatycznych ról widzowie świetnie kojarzą jego występy komediowe w "Testosteronie" czy serialu "Niania", a w 2024 roku brawurowo zagrał Ambrożego Kleksa w nowej wersji "Akademii Pana Kleksa".

W życiu osobistym gwiazdor od 2006 roku tworzy szczęśliwe małżeństwo z fotografką i operatorką filmową Agnieszką Olczyk. Para wychowuje wspólnie urodzoną w 2007 roku córkę Blankę oraz młodszego o trzy lata syna Leona. Nastolatka najwyraźniej postanowiła pójść w ślady sławnego ojca i stawia pierwsze kroki w branży filmowej. Młoda dziewczyna zagrała u boku taty w hitowej "Wielkiej wodzie", a także udzieliła głosu jednej z postaci w najnowszej odsłonie "Akademii Pana Kleksa".

Tomasz Kot spędził młodość w seminarium duchownym

W młodzieńczych latach wybitny polski aktor żył w bardzo bliskiej relacji z Kościołem katolickim i regularnie służył do mszy jako ministrant. Zafascynowanie wiarą zaprowadziło go ostatecznie do seminarium duchownego. W wywiadzie udzielonym tygodnikowi "Newsweek" artysta dokładnie opisał rygorystyczne zasady panujące w kościelnej placówce edukacyjnej i surowość przełożonych.

- Rano pobudka, gimnastyka, potem msza i szkoła. Do domu mogłem pójść raz w tygodniu. Można było zostać wyrzuconym za absolutne drobiazgi. I wyrzucano masowo – powiedział.

Sonda
Czy media katolickie powinny angażować się w politykę?

Mimo silnego przywiązania do katolickich wartości w przeszłości, z biegiem czasu spojrzenie aktora na instytucję religijną uległo drastycznej zmianie. W licznych rozmowach z dziennikarzami gwiazdor podkreśla, że świadomie zrezygnował z uczestnictwa w życiu wspólnoty i dostrzega liczne wady w funkcjonowaniu duchowieństwa. W kolejnej rozmowie na łamach "Newsweeka" aktor postanowił bardzo dosadnie podsumować obecną kondycję polskiego kleru i jego oderwanie od rzeczywistości.

- Jeśli przyjąć, że cała Polska jedzie w pociągu, to wydaje się, że polski kler wysiadł z tego pociągu ze dwie dekady temu i nie zauważył, że on już dawno odjechał - powiedział w innej rozmowie z Newsweekiem.

Tomasz Kot: Niania, Bogowie, ale to Skazany na Bluesa zmienił moje życie | Mellina