Kim jest Grażyna Zielińska?
Urodzona w 1952 roku artystka ukończyła wrocławski wydział Państwowej Wyższej Szkoły Teatralnej. Serca rodzimej widowni podbiła w szczególności jako mistrzyni charakterystycznych ról drugoplanowych w popularnych produkcjach telewizyjnych. Telewidzowie obdarzyli ją ogromną sympatią zwłaszcza za niezapomnianą kreację babki zielarki w hicie „Ranczo”. Grażyna Zielińska zagrała ponadto w takich serialach jak „Barwy szczęścia”, „Pierwsza miłość” czy „Na dobre i na złe”. Pojawiła się również w znanej komedii Juliusza Machulskiego „Pieniądze to nie wszystko”. Aktualnie można ją systematycznie oglądać na scenie Teatru Dramatycznego w Płocku.
Grażyna Zielińska trenowała balet
Wcześniej, w wywiadach dla „Super Expressu”, Grażyna Zielińska z otwartością mówiła o swoim ogromnym zamiłowaniu do tańca. Okazuje się, że w czasach dzieciństwa uczestniczyła w zajęciach baletowych! W trakcie konwersacji z radiem VOX FM aktorka zdradziła, w jaki sposób stawiała swoje pierwsze kroki na parkiecie.
- Zaczynałam od tańca klasycznego jako dziewczynka, bo mama zapisała mnie na moją prośbę do kółka baletowego. Dobrze się tam sprawowałam i opanowałam wszystkie pozycje tańca klasycznego. To była bardzo dobra nauka. Potem, jako starsza dziewczynka w podstawówce, trenowałam gimnastykę sportową. Może tego po mnie nie widać, ale jednak byłam gimnastyczką sportową (śmiech). Równoważnia, poręcze, ćwiczenia wolne, skoki przez kozły i skrzynie... Trenowałam do końca podstawówki - chodziłam do klubu sportowego, jeździłam nawet na zawody. Z kolei w liceum zapisałam się do zespołu tańca ludowego dla młodzieży. Tam nauczyłam się wszystkich tańców ludowych: krakowiaka, kujawiaka, mazura. Od początku lubiłam się ruszać i byłam chwalona. Może nie byłam wybitną dziewczyną od wszelkich salt, bo trochę się bałam, ale trenerki chwaliły mnie za wdzięk na macie i „noszenie się”. W tańcu klasycznym nauczyłam się ładnie ruszać, trzymać głowę na wysokiej szyi i operować dłońmi. A potem w gimnastyce zyskałam większą sprawność, umiejętność robienia szpagatów i innych cudów niewidów. To wszystko bardzo przydało mi się później w tańcu ludowym! - wyznała Zielińska.
Czy gwiazda po upływie tak długiego czasu wciąż jest w stanie stanąć na palcach?
- Potrafię wznieść się na palce gołą stopą czy w kapciuszkach, ale nie mam na sobie pointów, czyli tych prawdziwych butów, w jakich tańczą baletnice. Nie wiem, czy dzisiaj bym się na nich utrzymała, ale myślę, że tak (śmiech) - powiedziała Zielińska.