Spis treści
- Utalentowany zawodnik, który 5 marca wywalczył wicemistrzostwo globu juniorów, ma w zwyczaju żegnać się tuż przed startem.
- Duszpasterz polskich olimpijczyków, ksiądz Edward Pleń, uciął spekulacje i zaznaczył, że to wyraz oddania Bogu.
- Dziewiętnastolatek kategorycznie zaprzecza, jakoby jego zachowanie było próbą zwrócenia na siebie uwagi i przypomina, że robił to na długo przed zyskaniem popularności.
Kacper Tomasiak wykonuje znak krzyża na belce. Odpowiedź na wpisy krytyków
Po wywalczeniu trzech krążków podczas Igrzysk Olimpijskich w 2026 roku polski skoczek dorzucił do kolekcji srebro na mistrzostwach świata juniorów w Lillehammer. Uległ tam jedynie rewelacyjnemu Stephanowi Embacherowi. Dobę później dziewiętnastolatek sprawdził siły w pucharowych zawodach w Lahti, kończąc zmagania na dwudziestej czwartej lokacie. To bez wątpienia wybitny sezon dla tego zawodnika. Uwagę opinii publicznej przykuł stały rytuał trzykrotnego medalisty, który przed skokiem wykonuje znak krzyża. Ten gest wywołał falę komentarzy ze strony krytyków, którzy zarzucają polskiemu reprezentantowi chęć zrobienia wokół siebie medialnego szumu. Takie oskarżenia to absurd, ponieważ sportowiec od najmłodszych lat jest głęboko wierzący, a w przeszłości aktywnie służył do mszy jako ministrant oraz lektor. W tej trudnej sprawie głos zabrał ksiądz Edward Pleń.
Kapelan olimpijczyków tłumaczy, dlaczego Kacper Tomasiak żegna się przed próbą
Wspomniany duchowny świetnie zna naszego medalistę i doskonale orientuje się w skomplikowanym świecie sportu. Od ponad dwudziestu lat pełni funkcję kapelana polskich olimpijczyków, którzy z ogromnym zaufaniem zwracają się do niego po prostu „Edi”. Podczas wywiadu dla dziennika „Fakt” ksiądz postanowił stanowczo rozprawić się z krzywdzącymi domysłami na temat motywacji Kacpra Tomasiaka na belce startowej.
Szalona podróż Kacpra Tomasiaka na konkurs PŚ! Dotarł tuż przed zawodami
Nie robi tego automatycznie. Kacper oddaje znakiem krzyża cześć Trójcy Świętej, Bogu Wszechmogącemu
Takie słowa kapłana zacytowane na łamach „Faktu” dobitnie ucinają wszelkie internetowe spekulacje. Głos w sprawie zabrał również sam Kacper Tomasiak, który w szczerej rozmowie z portalem Sport.pl wyznał, że wykonywany gest jest dla niego formą cichej modlitwy o bezpieczny lot i uniknięcie groźnych sytuacji na zeskoku.
Zacząłem dawno temu, kiedy nie było mnie jeszcze w telewizji, ani nic takiego. Nie robiłem więc tego na pokaz, żeby inni ludzie to zobaczyli
W ten jasny sposób dziewiętnastoletni zawodnik ostatecznie rozjaśnił całą sytuację i zamknął usta swoim oponentom.
Archiwalne zdjęcia z kościoła. Tak Kacper Tomasiak służył do mszy
Pamiątkowe fotografie jednoznacznie potwierdzają wieloletnie zaangażowanie młodego zawodnika w życie parafialnej wspólnoty. Przed rozpoczęciem wielkiej sportowej kariery skoczek regularnie pojawiał się przy ołtarzu w roli ministranta, co pięknie uwieczniono na kadrach z tamtego okresu.