Pech polskiego panczenisty na lodzie. Podjął trudną i ostateczną decyzję

2026-02-11 22:34

To miał być zupełnie inny start dla Piotra Michalskiego. Panczenista z Sanoka padł ofiarą błędu rywala, który zajechał mu drogę podczas wyścigu na 1000 metrów. Choć sędziowie zdyskwalifikowali Austriaka, a Polak otrzymał prawo do powtórki biegu, ostatecznie nie skorzystał z tej możliwości.

Piotr Michalski

i

Autor: Paweł Skraba Piotr Michalski

Rywalizacja panczenistów na dystansie 1000 metrów przyciągnęła uwagę polskich kibiców, którzy liczyli na sukces Biało-Czerwonych przed zbliżającymi się igrzyskami w Mediolanie. Najbliżej podium był Damian Żurek, który mimo ogromnej presji i startu w ostatniej parze, zajął czwarte miejsce. Do medalu zabrakło niewiele, ale zawodnik potwierdził swoją wysoką dyspozycję. Teraz nadzieje przenoszą się na sobotni bieg na 500 metrów, gdzie Żurek - wicelider klasyfikacji generalnej Pucharu Świata - będzie jednym z głównych faworytów do krążka, co udowodnił niedawnymi zwycięstwami w Inzell.

Znacznie mniej szczęścia miał Piotr Michalski. 31-letni zawodnik z Sanoka rywalizował w parze z Gabrielem Odorem, co okazało się dla niego zgubne. Austriak w trakcie biegu popełnił fatalny błąd i zajechał drogę Polakowi, skutecznie wybijając go z rytmu i pozbawiając szans na dobry wynik. Michalski nie krył rozgoryczenia postawą rywala na torze. Sędziowie nie mieli wątpliwości i ukarali Austriaka dyskwalifikacją, jednak straconego czasu w tym biegu nie dało się już odzyskać.

Choć Gabriel Odor przeprosił za swoje niesportowe zachowanie, dla polskiego panczenisty było to marne pocieszenie. W podobnej sytuacji znalazł się Joep Wennemars, który po dyskwalifikacji Chińczyka zdecydował się na samotny powtórny przejazd. Polak obrał jednak inną strategię. Michalski zrezygnował z ponownego startu, oceniając na chłodno, że w zaistniałych okolicznościach fizycznych i psychicznych nie ma już realnych szans na wykręcenie czasu, który dałby mu medal.

Mistrzem olimpijskim na tym dystansie został faworyzowany Jordan Stolz. Amerykanin nie dał szans konkurencji, zdobywając złoto i ustanawiając przy tym nowy rekord olimpijski z czasem 1:06.28. Na drugim stopniu podium stanął Holender Jenning de Boo, natomiast brązowy medal wywalczył reprezentant Chin, Zhongyan Ning, który osiągnął rezultat 1:07.34.

Igrzyska Olimpijskie. Zbigniew Bródka: Żurek? Czekam na medale!