Robert Kubica wyjawił prawdę o swojej młodości. Mało kto wiedział, kogo tak naprawdę podziwiał

2026-04-03 14:37

Robert Kubica ma za sobą niezwykle pracowity czas. Zanim legendarny polski kierowca wyścigowy pojawił się w studiu "Kanału Zero" u Krzysztofa Stanowskiego, odwiedził Zakopane jako gość specjalny imprezy Red Bull Skoki w Punkt. Udział w tym wydarzeniu okazał się dla niego ogromnym przeżyciem. Choć od najmłodszych lat pasjonował się skokami narciarskimi, przeprowadzka do Włoch sprawiła, że słynna "Małyszomania" niemal całkowicie go ominęła.

Robert Kubica

i

Autor: Hojny Artur / Super Express Robert Kubica
  • Nasz wybitny kierowca uświetnił swoją obecnością drugą odsłonę zawodów Red Bull Skoki w Punkt na zakopiańskiej Wielkiej Krokwi.
  • Podczas sportowego widowiska bawił się wybornie, a największą atrakcją okazało się dla niego spotkanie z idolem z lat młodości, słynnym Janne Ahonenem.
  • Choć w dzieciństwie namiętnie oglądał zmagania skoczków, z upływem czasu jego zainteresowanie osłabło. Więcej w dalszej części tekstu

Robert Kubica na zawodach w Zakopanem. Ominął szał na Adama Małysza, wolał Fina

Pojawienie się 41-letniego krakowianina na wydarzeniu Red Bull Skoki w Punkt 2026 wywołało ogromne poruszenie wśród kibiców zgromadzonych pod skocznią. Kubica pełnił tam zaszczytną funkcję "Ambasadora Precyzji". Do jego głównych obowiązków należało wręczanie specjalnych "Jokerów", stanowiących sporą innowację w stosunku do ubiegłorocznych zmagań. Dzięki temu nowemu rozwiązaniu kapitanowie poszczególnych drużyn otrzymali prawo do doliczania lub odejmowania po trzy metry od ostatecznego rezultatu po każdym perfekcyjnym lądowaniu w punkt. Obecność na imprezie zimowej była dla utytułowanego polskiego sportowca niezwykłym powrotem do czasów wczesnego dzieciństwa. Zyskał on bowiem niepowtarzalną okazję do osobistego spotkania ze swoim absolutnym ulubieńcem ze skoczni narciarskich.

Afera po meczu Szwecja - Polska. Internauci domagają się interwencji FIFA

QUIZ: Rozpoznasz tych skoczków? Tylko najwięksi kibice sobie poradzą!
Pytanie 1 z 20
Zacznijmy od czegoś prostego. Skoczek na zdjęciu to...
Kamil Stoch

Jako młody chłopak, jeszcze przed "Małyszomanią" i dominacją Adama, śledziłem i oglądałem skoki. Nawet na nie wyczekiwałem! Niestety, ta pasja, a nawet można powiedzieć, że rytuał rodzinny, trochę poszedł na bok. Teraz bardziej śledzę skoki dynamicznie, sprawdzając wyniki, jak idzie polskim skoczkom. Już nie przed telewizorem, już nie ma rodzinnego obiadu przy skokach. Ale cieszę się, że mam możliwość poznać Janne Ahonena! - przyznał tuż przed startem zawodów Kubica.

W 1997 roku, jako zaledwie kilkunastoletni chłopak, przyszły kierowca podjął kluczową decyzję o wyprowadzce na Półwysep Apeniński. Błyskawicznie rozwijająca się kariera w wyścigach gokartowych pochłaniała mu mnóstwo czasu, przez co pasjonujące wcześniej zimowe zmagania na skoczniach zeszły na zdecydowanie dalszy plan.

- Kiedy jesteś młodym chłopakiem, oglądasz telewizję, zmieniasz też zainteresowania. Włochy nie są krajem, gdzie skoki są popularne. To też jest powiązane, ale po prostu dorastałem i miałem coraz mniej czasu na inne rzeczy, a bardziej poświęcałem się mojej pasji i temu, co robiłem - wyjaśnił "Super Expressowi" jedyny Polak w historii F1.

Wobec powyższego naturalnym wydawało się pytanie, czy potężny wybuch narodowego szaleństwa wokół ogromnych sukcesów "Orła z Wisły" na przełomie wieków stał się dla dorastającego kierowcy Formuły 1 dodatkową motywacją do działania. Wielu fanów mogłoby przecież przypuszczać, że spektakularne triumfy polskiego mistrza skoków natchnęły go wtedy do osiągania własnych, równie historycznych rezultatów na światowych torach wyścigowych.

Powiem szczerze, że nie. Adam Małysz nie stał się moim idolem i pewnym symbolem, ponieważ myślę, że był wyśmienitym sportowcem także przed tymi wynikami. Oczywiście wyniki to bardzo ważny aspekt sportowy, ale szacunek należy się każdemu sportowcowi i należy pamiętać, że większość jedzie do domu jako przegrani, a wygrywa tylko jeden - podsumował Kubica.

Nieznana twarz Roberta Kubicy! Skoki, Janne Ahonen i Adam Małysz