Spis treści
- Znany wokalista muzyki tanecznej zdradził swoje wielkie zamiłowanie do futbolu, stawiając ten sport ponad inne dyscypliny.
- Muzyk ostro skrytykował postawę biało-czerwonych, wytykając im chłodną kalkulację oraz zbytnie dbanie o zdrowie kosztem kadry narodowej.
- Piosenkarz wskazał swój utwór idealnie podsumowujący krajowe rozgrywki ligowe oraz zabrał głos w sprawie sportowej przyszłości Roberta Lewandowskiego.
- Artysta opowiedział także o swoich sportowych osiągnięciach siłowych oraz ogromnych emocjach towarzyszących występowi z legendarnym Ronaldinho.
Skolim o miłości do futbolu. Wokalista disco polo ocenia inne sporty
Konrad "Skolim" Skolimowski udzielił wywiadu dziennikowi "Super Express", w którym otworzył się na temat swojej ogromnej fascynacji futbolem. Zapytany o to, jak postrzega tę dyscyplinę na tle innych gier zespołowych, muzyk nie krył wielkiego entuzjazmu wobec atmosfery panującej na stadionach. Przyznał, że od najmłodszych lat żywo śledzi zmagania na murawie i gorąco wspiera polskie drużyny w ich sportowych zmaganiach.
Przeczytaj także: 65-letni Maciej Orłoś z żoną i Katarzyna Dowbor na stadionie. Gwiazdy starły się na boisku
- Pewnie, dla odmiany to petarda! Pozdrawiam wszystkich kibiców, także tych z Ekstraklasy. Interesuję się piłką od dziecka. Uwielbiam ten sport i trzymam kciuki za naszych. Uważam, że piłka nożna, mówiąc szczerze, po prostu zamiata wszystkie inne sporty drużynowe. Byłem na wielu meczach innych dyscyplin, wspieram, kibicuję i są emocje, ale doping na piłce to zupełnie inny poziom.
Dziennikarz dopytywał również o osobiste doświadczenia piosenkarza na boisku i jego piłkarską przeszłość. Jak się okazuje, artysta miał już okazję sprawdzić swoje umiejętności sportowe w oficjalnych rozgrywkach niższych lig i wciąż odczuwa głód rywalizacji.
Zobacz też: Mroczne kulisy biznesów Roberta Lewandowskiego. Długi, kurator i milionowe granty
- Moim ostatnim klubem była Nojszewianka Dobre w siedleckiej A-klasie. Ale przyznam szczerze, że ostatnio mam taką ochotę do gry, że czuję, iż ostatniego słowa na boisku jeszcze nie powiedziałem.
W trakcie rozmowy poruszono także wątek niespełnionych marzeń o wielkiej karierze zawodniczej i prestiżowych występach na europejskich arenach. Zapytany o ewentualny żal z powodu braku swojego nazwiska w Lidze Mistrzów, gwiazdor disco polo trafnie porównał realia branży muzycznej do brutalnych prawideł panujących w profesjonalnym sporcie.
- Myślę, że to jest mega podniecające i piłkarze mają zajeb*** życie. Z drugiej strony, gdybym był piłkarzem Ekstraklasy, to i tak zarabiałbym najwięcej (śmiech). Ale tak na poważnie, w muzyce nie muszę kończyć kariery w wieku 38 czy 42 lat. Głęboko wierzę, że w tym wieku będę jeszcze robił najlepsze numery. Jestem pasjonatem i to, co do tej pory zrobiłem muzycznie, to dopiero początek. A w piłce? W wieku 29 lat to już trzeba mieć wyrobioną pozycję.
Skolim ocenia poziom Ekstraklasy. Ten hit idealnie opisuje polską ligę
W dalszej części wywiadu dla "Super Expressu" wokalista pokusił się o żartobliwe podsumowanie krajowych zmagań piłkarskich z perspektywy swojej twórczości. Na pytanie o piosenkę najlepiej obrazującą sytuację w najwyższej klasie rozgrywkowej, wybrał tytuł doskonale oddający ciągłe roszady na dole i szczycie ligowej tabeli.
- Do polskiej piłki chyba najbardziej pasuje "Wejdę-wyjdę". Strefa spadkowa, awans, strefa spadkowa, awans... Ten utwór, oczywiście z przymrużeniem oka, najlepiej odzwierciedla stan naszej ligi. Zwłaszcza w takiej sytuacji jak teraz, gdy powtarza się scenariusz sprzed dwóch lat i wygląda na to, że nikt nie chce zdobyć mistrzostwa.
Piosenkarz opowiedział również o swojej pokaźnej kolekcji piłkarskich trykotów, zdobywanych na przestrzeni lat. Gwiazdor przyznał, że zgromadził potężną liczbę koszulek drużyn różnego szczebla, które w przyszłości zamierza wykorzystać w szczytnym celu.
- Mam ich od groma, nawet nie liczyłem. Większości nie kupiłem, po prostu je dostaję. Mam koszulki drużyn z Ekstraklasy, z drugiej, trzeciej ligi, z A-klasy. Mam też trykoty potęg światowych, jak Real, Barcelona czy Bayern. Kiedyś się tym jarałem, ale dziś wolę chodzić w swoich koszulkach, które zaprojektowałem w piłkarskim stylu. Coraz częściej myślę, żeby wystawić te klubowe na jakąś licytację. Jeśli mogą przynieść coś dobrego, to czemu nie.
Podsumowując bieżące wydarzenia w polskim futbolu ligowym, Skolimowski dostrzegł bardzo pozytywne tendencje i wzrost ogólnego poziomu. Pochwalił fantastyczną postawę mniejszych ośrodków potrafiących utrzeć nosa gigantom, co jego zdaniem gwarantuje kibicom doskonałą rozrywkę i prawdziwe sportowe emocje.
- Jest dużo lepiej, naprawdę. Oglądam ligę i śmieję się z takich smaczków, że nikt nie chce mistrzostwa albo że potężne kluby są w strefie spadkowej. Jestem dumny z Termaliki. To, że Termalica przyjeżdża na Łazienkowską i potrafi wygrać, to jest coś. Gdybym był klubem z dużego miasta i pojechał do Niecieczy i dostał lanie... O Boże, nie wiem, jak bym sobie z tym poradził. To straszny wstyd. A dla właściciela i kibiców Termaliki wielki szacun. Ogółem rozgrywki są ciekawe, Jagiellonia jest w gazie, Lech jest mocny. Ekstraklasa dostarcza emocji.
Reprezentacja Polski okiem gwiazdora. Skolim wprost o Robercie Lewandowskim
Zbliżający się zmierzch reprezentacyjnej kariery kapitana kadry narodowej to od dłuższego czasu bardzo gorący temat w mediach. Zapytany o spojrzenie na przyszłość i dokonania gracza FC Barcelony, artysta wypowiedział się o wybitnym napastniku z ogromnym szacunkiem i uznał go za ikonę rodzimego sportu.
- To jest bardzo wrażliwy temat. Nigdy nie powiem złego słowa na Lewandowskiego. To wielki piłkarz, prawdopodobnie obok Zbigniewa Bońka największy w naszej historii. Piękna kariera, niesamowita siła fizyczna w tym wieku. Super nas reprezentuje w Borussii, Bayernie, Barcelonie. Pokazał, że się da, spełnił marzenie taty. Wielki człowiek, jest niesamowity.
Zdecydowanie mniej pochlebnych słów padło z ust muzyka podczas oceny aktualnej dyspozycji całej reprezentacji Polski. Porównując współczesną kadrę do drużyny sprzed kilkunastu lat, wokalista brutalnie wypunktował widoczny brak woli walki, nadmierną ostrożność zawodników oraz ich widoczny strach na murawie.
- Powiem może mocne słowa, ale Ekstraklasa dostarcza mi więcej frajdy niż reprezentacja. Byłem dumny z kadry 15 lat temu – z Szymkowiaka, Ebiego Smolarka, Żurawskiego. Mieliśmy gorszy autokar, byliśmy sto razy biedniejsi od Niemców, a graliśmy jak równy z równym. Tamci piłkarze byli gorsi technicznie, ale koszulki były upierd*** i za to ich kochałem. Ebi Smolarek dostarczył mi tyle radości... Dzisiaj widzę w kadrze wielkich piłkarzy, ale nie dostrzegam w nich tego, żeby gra dla reprezentacji była dla nich wszystkim. Wydaje mi się, że wchodzi kalkulacja, żeby oszczędzać nogi na mecz w klubie. Oni wychodzą przestraszeni na boisko, nie mają tej pewności siebie, co Hiszpanie czy Niemcy.
Skolim zdradza swoje rekordy siłowe. Piosenkarz zagra u boku Ronaldinho
W trakcie wywiadu nie zabrakło również wątku widowiskowego wydarzenia Galacticos Show, podczas którego piosenkarz wybiegnie na jedno boisko z legendarnymi wirtuozami piłki. Dla muzyka ten występ będzie stanowić piękne zwieńczenie dawnych młodzieńczych fascynacji kultowymi drużynami z Półwyspu Iberyjskiego.
- O Boże, kochany! Ależ wtedy były drużyny. Real Madryt naszpikowany gwiazdami, a tu nagle pojawia się Barcelona z Deco i Ronaldinho. W tamtych czasach każda drużyna miała wielkie gwiazdy. Mega się cieszę. To jeden z plusów tego, że robię muzykę na takim poziomie i tworzę największe hity w Polsce. Ten mecz to dla mnie ogromna frajda i gratka dla każdego fana futbolu.
Na sam koniec dziennikarze postanowili dopytać twórcę hitów o jego dotychczasowe nawyki treningowe oraz parametry siłowe. Choć obecnie gwiazdor traktuje aktywność fizyczną głównie jako sposób na utrzymanie scenicznej kondycji, w przeszłości mógł pochwalić się naprawdę imponującym rezultatem w wyciskaniu sztangi na ławce.
- Dzisiaj to raczej walka o przetrwanie (śmiech). Dużo skaczę po scenie, a od kilku tygodni wróciłem do ćwiczeń, ale to bardziej dla samego ruchu. Trzy, cztery lata temu byłem szczuplejszy, ważyłem 78 kg i podnosiłem 145 kg. Teraz pewnie stówkę bym strzelił, ale mój trening jest bardziej obiegowy – podciąganie, jakieś machanie. Najważniejsze, żeby być w formie.