Eliza Trybała o wstrząsającej sytuacji obcego dziecka. Nikt nie reagował na cierpienie

2026-02-04 11:59

Eliza Trybała to jedna z gwiazd, która wywiodła się z "Warsaw Shore". Kobieta założyła rodzinę z innym uczestnikiem, Pawłem. Doczekali się dwóch córek. Kobieta nie ukrywa, że jest wrażliwa na cierpienie innych. Jedna sytuacja ją na tyle oburzyła, że podzieliła się nią ze swoimi fanami.

Eliza Trybała

i

Autor: AKPA

Kim jest Eliza Trybała? 

Eliza Trybała, z domu Wesołowska przyszła na świat 2 maja 1993 roku. Stała się postacią publiczną dzięki udziałowi w kontrowersyjnym show MTV - "Warsaw Shore: Ekipa z Warszawy". W programie dała się poznać jako energiczna i otwarta na imprezy osoba. To właśnie na planie show narodził się jej związek z innym uczestnikiem, Pawłem "Trybsonem" Trybałą. Para wzięła ślub cywilny w 2017 roku i wspólnie wychowuje dwie córki: Victorię i Kornelię. Kobieta często pokazuje w mediach społecznościowych swoje życie prywatne. 

Po programie zajęła się nie tylko karierą w mediach, ale również własnymi biznesami. Jest właścicielką salonu kosmetycznego w Warszawie. Założyła również markę odzieżową dedykowaną mamom i córkom. Wraz z mężem prowadzi także fundację "Klucz do szczęścia P&E".

Po latach przerwy od formatów reality show, Trybała wzięła udział w programie "Królowa Przetrwania 2", gdzie wraz z innymi znanymi kobietami stawiała czoła ekstremalnym warunkom w dżungli. Jej udział w programie wywołał skrajne emocje i był szeroko komentowany.

Podobnie jak jej mąż, który jest zawodnikiem MMA, Eliza miała zadebiutować w klatce podczas gali Free Fight Federation (FFF). Mimo zapowiedzi, do jej walki ostatecznie nie doszło

Ewel0na zdradziła nam kulisy konfliktu z Elizą Trybałą. Jest szansa na rozejm?

Eliza Trybała o sytuacji z jej życia. Była w szoku na brak reakcji 

Eliza często opowiada swoim fanom historie z życia. Jak zaznaczyła, jedna ze scen sprawiła, że na chwilę zatrzymała się z "życiem". Czekała na córki, które skończyły dodatkowe zajęcia. Nagle usłyszała, jak jakiś chłopiec w tle krzyczał i płakał, iż nie chce iść na zajęcia. 

- Zamiast rozmowy były groźby, odbieranie wszystkiego, krzyk, a potem szarpanie i ciągnięcie go siłą. Dziecko błagało, żeby go nie zostawiać. Wstałam i pobiegłam. Powiedziałam, że tego tak nie zostawię. Zgłosiłam to, gdzie trzeba - napisała Eliza. 

Najgorsze jednak było to, że nikt z przechodniów nie reagował na całą sytuację. 

- Wokół stało mnóstwo dorosłych. Wszyscy słyszeli ten krzyk. Prawie nikt nie zareagował. Totalna cisza. Odwracanie wzroku... Piszę to, bo najbardziej zabolała mnie znieczulica.  To, że ludzie potrafią stać i udawać, że nic się nie dzieje, kiedy dziecku dzieje się krzywda. Świata tym nie zmienię. Rodzice są różni. Ale błagam – reagujcie! Jedno słowo, jeden krok, jedna interwencja może dla kogoś znaczyć wszystko. Nie odwracajcie wzroku, nie udawajcie, że tego nie widzicie... Nie bądźcie obojętni - apelowała Eliza.