Kim jest Grzegorz Bardowski z "Rolnik szuka żony"?
Grzegorz Bardowski był uczestnikiem II sezonu "Rolnik szuka żony" w TVP 1. Właściciel wielkiego gospodarstwa pod Złotoryją szybko zauroczył jedną z kandydatek - Annę. Ich relacja szybko zaczęła się rozwijać, a widzowie mogli podziwiać, jak kwitnie prawdziwa miłość. Po programie mężczyzna oświadczył się Annie. Para jest już dawno po ślubie, a dodatkowo doczekali się synka i córeczki. Niedawno ukończyli wymarzony dom - całą historią regularnie dzielili się w mediach społecznościowych.
Para prowadzi też kanał na Youtube, gdzie pokazują swoje codzienne życie.
Grzegorz Bardowski wprost o życiu rolnika. O tym mało kto mówi
Grzegorz na swoim kanale nie ukrywa, że lubi mówić to, co naprawdę myśli o wielu sprawach. Jak zaznacza, najmocniej jego uderzają zarzuty o to, że rolnik to złodziej i ma ciągniki za miliony.
- Dopłaty, KRUS, brak podatku dochodowego. No gdybym nie był rolnikiem, no to pomyślałbym tak samo. To znaczy wszystkich do jednego wora wrzucał nie będę oczywiście z tymi poglądami. Natomiast przyglądając się punktowi pierwszemu, temu podatkowemu rajowi bez pitu, gdzie te komentarze się jednak przewijają takie, że nie płacisz podatku, jesteś uprzywilejowany, więc siedź cicho. To jak ten podatkowy raj wygląda? Normalnie pracownik pracuje w styczniu, w lutym dostaje wypłatę, płaci podatek. Proste. Pracodawca czy firma wystawia fakturę w styczniu, płaci podatek w następnym miesiącu. Proste. A rolnik? W rolnictwie wygląda to inaczej. Tutaj nie ma pitu, jest podatek rolny. Co to znaczy? To znaczy, że państwo nie patrzy, czy zarobiłem milion, czy straciłem wszystko. Mam ziemię, płacę. Przyszło gradobicie, zniszczyło mi wszystkie uprawy, płacę. Była susza, płacę. Ceny w skupie spadło połowę, dalej płacę. Najczęściej w firmach przy podatkach liniowych, gdy nie osiąga się tego dochodu, czyli mamy więcej kosztów niż przychodów, no to tego podatku wtedy nie płacimy. To trochę jak taki karnet na siłownię, gdzie w styczniu kupuję na cały rok, ale nawet nie muszę tam iść. I nie wiem, czy to się wydarzy. Znaczy chciałbym i mam nadzieję, że pójdę. Natomiast nawet gdybym tam nie poszedł, no to ten abonament dalej muszę płacić. Ciężko tutaj każdą sytuację dopasować pod kątem podatków w Polsce, bo wyglądają one bardzo różnie. Może być podatek liniowy, gdzie faktycznie jeżeli mamy stratę, no to tego podatku nie płacimy. Może być podatek ryczałtowy. Natomiast patrząc na specyfikę rolnika, no to wyobraźcie sobie taką sytuację, jak on zarabia - powiedział Grzegorz.
Jak zaznacza, u większości rolników dochody pojawiają się różnie - u sporej liczby z nich dopiero po pół roku pracy. A też bywa różnie, bo w przypadku niektórych warzyw, jak buraki cukrowe, o cenach Grzegorz dowiaduje się o wiele później. W tym sezonie stracił już pieniądze na pszenicy. Dlatego Bardowski mówi wprost u niego płacenie podatku wchodzi nawet wtedy, gdy nie zarobi pieniędzy.
- Średnia emerytura w ZUS 3,800, średnia emerytura w KRUZ 2,100. Różnica prawie 1800 złotych, 1800 złotych każdego miesiąca na emeryturze do końca życia. Oczywiście mniej, bo KRUZ to taki system socjalny w wersji BASIC, czyli gwarantuje przetrwanie, ale niestety nie gwarantuje tych wczasów pod palmami - powiedział Bardowski.
Nie ukrywa, że irytują go porównania do przedsiębiorców, w porównaniu do niektórych jego praca zależy od wielu czynników, jak np. dojenie krów, żniwa itp.
Według niech KRUZ warto zostawić głównie dlatego, że mimo wszystko w Polsce dominują małe gospodarstwa.
- Możecie dać znać, jak widzieliście rolnika na L4. Sam się z tym nie spotkałem ani razu, bo ta właśnie przysłowiowa krówka nie powie, słuchaj Grzesiek, nawet jeżeli masz te 40 stopni gorączki, jesteś chory, to ja poczekam te kilka dni, wyzdrowiej sobie tam leż i o nic się nie martw. Tak niestety w rolnictwie nie ma - [...] Rolnictwo to mój wybór, moja pasja i mój biznes. I pamiętajcie, że rolnik to nie jest Wasz wróg. Jesteśmy pierwszym ogniwem łańcucha, na którego końcu jest Wasz obiad.powiedział Bardowski.
Bardowski wprost zaznaczył, że według niego niektóre dopłaty powinny zostać zniesione przez Unię Europejską.
- Znaczy ciężko powiedzieć, jakby się to teraz wszystko potoczyło, natomiast patrzę teraz potencjalnie na maszyny, które przez takie dotacje, trochę sztucznie napędzane z tych naszych wspólnych pieniędzy, no windują ceny bardzo mocno, jeżeli chodzi o maszyny rolnicze. To po pierwsze. A poza tym, jeżeli chodzi o polskich rolników, to myślę, że my bylibyśmy bardzo konkurencyjni bez tych dopłat, jeżeli chodzi o rolnictwo w Europie, no bo potrafimy sobie radzić w takich najtrudniejszych sytuacjach, a w innych krajach te dopłaty są też dużo wyższe i dalej jest tam w rolnictwie bardzo ciężko - powiedział Bardowski.
Uderza też w działanie polskiego rządu i Unii Europejskiej w kwestii Mercosur. Według niego to nie jest strzał tylko w rolników, ale i konsumentów. Często Polak ma rzekomo dostawać gorszej jakości produkty, ale za to niższe. Według Grzegorza to błędne koło. Dodatkowo żywność w UE jest obejmowana innymi restrykcjami. Dlatego Bardowski apeluje o rozsądek do rządzących.