Emilia Dankwa o komentarzach na temat życia prywatnego młodych gwiazd
Emilia Dankwa, którą widzowie pokochali za rolę Zosi w kultowym serialu „Rodzinka.pl”, w rozmowie z portalem Kozaczek odniosła się do medialnej burzy wokół życia prywatnego Viki Gabor i Roxie Węgiel. Zapytana o publiczne ocenianie tak intymnych decyzji jak śluby czy zaręczyny, aktorka przyznała, że wchodząc do świata show-biznesu, trzeba liczyć się z nieustannym zainteresowaniem. Wyraziła przy tym nadzieję, że młode gwiazdy nie przejmują się złośliwymi komentarzami i nie pozwalają, by hejt wpływał na ich życiowe wybory, zachęcając je do podążania własną drogą.
No tak, faktycznie jest, że wszystko co robimy, no musimy się liczyć z tym, że ktoś będzie o tym mówił. Pewnie. No ja mam taką nadzieję, że dziewczyny, czy w ogóle inne osoby, które są w takiej sytuacji, się tym nie przejmują i nie biorą tego za bardzo do siebie, i że dalej będą robiły to, co faktycznie chcą" - zaczęła aktorka
W dalszej części wywiadu Dankwa rozwinęła swoją myśl, zastanawiając się nad odpowiedzialnością samych gwiazd za medialne zamieszanie. Stwierdziła, że sytuacja wygląda inaczej, gdy ktoś sam publikuje zdjęcia i filmy ze swoich prywatnych uroczystości, świadomie dzieląc się nimi z obserwatorami. Podkreśliła, że prowadzenie profili w mediach społecznościowych nierozerwalnie wiąże się z udostępnianiem fragmentów swojego życia, co naturalnie rodzi komentarze, chociaż zdaje sobie sprawę, że czasem trudno jest postawić granicę. Młoda aktorka podsumowała, że w dzisiejszych czasach zaakceptowanie tego, że nie da się w pełni kontrolować reakcji innych, jest po prostu częścią bycia osobą publiczną:
Znaczy też pytanie: no bo, jeśli ktoś wstawia sam na przykład zdjęcia i filmy, no to wiadomo, że sam to udostępnia. No słabo by było, gdyby jakiś, nie wiem, dziennikarz się zakradł na ukrytą imprezę i sam tam nagrywał materiały. Więc ogólnie wiadomo, że prowadząc jednak jakieś tam profile społecznościowe, no trzeba się liczyć z tym, że dzielimy się tym życiem z kimś. Wiadomo, że fajnie by było czasami móc postawić granicę i na przykład stwierdzić, że "ja nie wstawiam i nie chcę, żeby o tym mówiono". Ale ktoś takie zdjęcie znajdzie i tak o tym coś powie. No ale mam wrażenie, że do tego trzeba się trochę przyzwyczaić czy to zaakceptować, no bo nie jesteśmy w stanie kontrolować tego, co zrobią inni" - powiedziała Emilia Dankwa