Spis treści
Olga Bończyk rozważa emeryturę. Gwiazda myśli o zejściu ze sceny
Od wielu lat Olga Bończyk utrzymuje się w czołówce najbardziej szanowanych postaci polskiego show-biznesu. Znana z desek teatralnych aktorka i wokalistka nieustannie angażuje się w nowe przedsięwzięcia artystyczne oraz regularnie koncertuje. Jednak, jak sama przyznaje, w jej głowie coraz częściej pojawiają się myśli o ostatecznym pożegnaniu z widzami i słuchaczami. W wywiadzie udzielonym „Super Expressowi” artystka ujawniła, że ma dokładny plan na to, jak powinno wyglądać zwieńczenie jej zawodowej drogi. Co ciekawe, decyzja ta nie będzie podyktowana ani wiekiem, ani upływającym czasem, lecz zupełnie innym czynnikiem.
Zobacz też: Cała Polska plotkowała o jej romansie z Wodeckim. Teraz wyznała: "Byłam z nim do ostatniej chwili
Plany Olgi Bończyk na przyszłość. Artystka myśli o końcu kariery
Aktorka zaznacza, że pragnie kontynuować swoją pracę artystyczną tak długo, jak to tylko możliwe. Zarazem zdaje sobie sprawę, że niezwykle ważną umiejętnością każdego twórcy jest wyczucie momentu, w którym należy powiedzieć „stop”. Do takich rozważań inspiruje ją utwór „Przedostatni walc” z repertuaru Wojciecha Młynarskiego, który regularnie gości na jej recitalach.
Zobacz też: Olga Bończyk chwali się piękną figurą. Aż trudno uwierzyć w to, że ona ma 57 lat
Wykonanie tej piosenki skłania wokalistkę do głębokich refleksji na temat upływającego czasu oraz wyboru idealnej chwili na ostateczne rozstanie ze sceną. Gwiazda nie ukrywa, że jej największym pragnieniem jest zakończenie kariery w momencie, gdy jej forma wokalna i aktorska wciąż będzie na najwyższym poziomie, a zainteresowanie ze strony publiczności nie osłabnie.
Olga Bończyk stanowczo odrzuca możliwość występowania wyłącznie z racji wieloletniego nawyku. Podkreśla, że życzyłaby sobie wystarczająco dużo mądrości i odwagi, aby bezbłędnie zidentyfikować odpowiedni moment na zejście ze sceny. Według niej największym wyzwaniem dla artysty nie jest sam fakt zaprzestania działalności, lecz świadomość, że właśnie nadeszła pora na ostateczną decyzję.
Wypowiedzi gwiazdy dowodzą, że pomimo bogatego dorobku zawodowego, wciąż cechuje ją ogromny szacunek zarówno do wykonywanej profesji, jak i do samych widzów. Dla Bończyk scena to nie tylko miejsce zarobkowania, ale przede wszystkim przestrzeń unikalnej więzi z odbiorcami, dlatego ewentualne rozstanie z nią traktuje z pełną powagą. W branży rozrywkowej, gdzie liczne sławy unikają tematu emerytury, jej postawa może wydawać się nietypowa. Artystka jasno daje jednak do zrozumienia, że od długości trwania kariery znacznie ważniejsza jest dla niej jej ostateczna jakość.
Zobacz też: Olga Bończyk po latach ujawniła gorzkie przeżycia z rodziną Wodeckiego. "Zrobili mi tyle krzywdy"
Bardzo bym chciała. Nawet w swoim koncercie w tej chwili, który śpiewam z moimi wspaniałymi zresztą muzykami. Śpiewam taką piosenkę Wojciecha Młynarskiego - "Przedostatni walc", a tam jest taka zwrotka, która brzmi: "Trzeba cenę swoją znać, kochana. Trzeba trzeźwo życie brać, kochana. Trzeba wiedzieć, kiedy wstać i wyjść... trzeba wyczuć, kiedy w szatni płaszcz pozostał przedostatni i czy to już przedostatni walc...". I tę piosenkę zapowiadam zawsze tak, że chciałabym wiedzieć, kiedy zejść ze sceny, pożegnać się z publicznością i chciałabym wiedzieć, że zrobię to w takim momencie, kiedy będę jeszcze na szczycie, a nie wtedy, kiedy już się nie będę w stanie wdrapać na scenę - mówi "Super Expressowi" Olga Bończyk.