Serialowa Lodzia z "Rancza" wprost o swojej wierze. „Gdyby nie Bóg, to nie wiem, co by ze mną było”

2026-02-05 14:22

Coraz więcej aktorów wprost mówi o swojej głębokiej wierze. Wielu z nich zawdzięcza sporo Bogu. Inni opowiadają swoje świadectwa. Podobne przeżycia ma Magdalena Kuta, serialowa "Lodzia" z Rancza. Jak zaznacza, spotkała nawet św. Jana Pawła II! Co się dokładnie stało?

Magdalena Kuta

i

Autor: AKPA

Kim jest Magdalena Kuta? 

Magdalena Kuta, urodzona w Warszawie w 1957 roku, to polska aktorka teatralna i telewizyjna. W 1981 roku ukończyła studia na Wydziale Aktorskim Państwowej Wyższej Szkoły Teatralnej w Warszawie. W swojej karierze zagrała liczne role, głównie w teatrach, ale również w filmach i serialach.

Na ekranie po raz pierwszy pojawiła się w 1980 roku. Można ją było oglądać w produkcjach takich jak "Seksmisja", "Czas honoru" czy "Powidoki" Andrzeja Wajdy. Największą rozpoznawalność zdobyła dzięki roli Lodzi w serialu "Ranczo", gdzie jej postać przeszła przemianę z nieśmiałej kobiety w asertywną żonę Czerepacha, zyskując sympatię widzów i stając się jedną z ulubionych postaci drugoplanowych.

Prywatnie jest mamą i babcią, a rodzina jest dla niej najważniejsza.

Magdalena Kuta o swojej relacji z Bogiem 

Magdalena Kuta w rozmowie z tygodnikiem "Dobry Tydzień" opowiedziała o tym, jak wygląda jej relacja z Bogiem. Kobieta nie ukrywa, że została wychowana w tradycyjnej rodzinie i takie zasady są dla niej bardzo ważne. Okazuje się, iż równie istotna jest dla niej wiara w Boga i Matkę Boską. 

Tak naprawdę wyglądają Wilkowyje. Odwiedziliśmy wieś z Rancza

- Gdyby nie Bóg, nie wiem, co by ze mną dziś było. Wiele w swoim życiu zawdzięczam Panu Bogu. Choćby macierzyństwo. Każdego dnia widzę działanie mojego Anioła Stróża, a także św. Antoniego. Zawsze przy mnie są. Czuję ich opiekę - powiedziała Kuta. 

Poznała Ojca Świętego. Tak to wspomina 

Magdalena Kuta w "Dobrym Tygodniku opowiedziała ciekawą historię. Jak się okazało, przed laty udało się jej spotkań Jana Pawła II. Była wtedy w 9. miesiącu ciąży, a Ojciec Święty przyjechał do Polski. Miał spotkanie z wiernymi w jednej z parafii. Początkowo dostała na nie zaproszenie, ale nie była przekonana do pójścia. Przekonała ją koleżanka. 

- Zobaczyłam papieża i pomyślałam, że mógłby pobłogosławić mi dziecko. Pocałowałam go w pierścień i mnie zatkało. Nie mogłam nic powiedzieć - opowiadała Kuta. 

Jak zaznaczała, gdy inni ludzie odchodzili i podchodzili, ona dalej stała. Takie w niej to wywołało ogromne wrażenie. Zauważył to Jan Paweł II i... udzielił jej ponownego błogosławieństwa.