The Traitors: Zdrajcy to fenomen
Format telewizyjny "The Traitors" stał się światowym fenomenem, zdobywając ogromną popularność w wielu krajach. Program powstał w Holandii w 2021 roku dzięki stacji RTL i producentowi IDTV, a jego sukces sprawił, że szybko pojawiły się lokalne wersje między innymi w Wielkiej Brytanii, USA, Australii, Kanadzie, Niemczech oraz w Polsce.
Główna idea programu, inspirowana grą towarzyską "Mafia", opiera się na psychologicznej grze pełnej strategii i tajemnic. Uczestnicy, podzieleni na "lojalnych" i "zdrajców", rywalizują o wspólną pulę pieniędzy. Lojalni muszą współpracować i demaskować zdrajców, podczas gdy zdrajcy potajemnie eliminują kolejnych graczy, aby na końcu zgarnąć całą nagrodę dla siebie.
Fani zauważają, że w różnych międzynarodowych edycjach powtarzają się te same zadania, co może być spowodowane np. warunkami licencji lub wykorzystaniem tych samych lokacji. Mimo to, każda produkcja wprowadza pewne modyfikacje – na przykład w Nowej Zelandii część akcji działa się na zewnątrz zamku, a w Stanach Zjednoczonych w rywalizacji biorą udział zarówno gwiazdy, jak i zwykli obywatele.
W Polsce jak na razie pokazano dwie edycje.
Tego żałuje Malwina Wędzikowska. Poszło o innego uczestnika
Malwina Wędzikowska ruszyła obecnie z kampanią promocyjną najnowszego sezonu "The Traitors:Zdrajcy". Jak zaznaczała prowadząca, będzie on ze sporymi zaskoczeniami i jeszcze większymi niż w poprzednich edycjach. W końcu pojawi się m.in. ksiądz! W rozmowie z TVN zdradziła, że żałuje do dziś jednej ze swojej decyzji, dokładnie z 2. sezonu programu.
- Ja też wykonałam taką figurę, której trochę żeśmy potem żałowały z Martą producentką, że zdradziłam uczestnikom profesję (Kasi Żabki - przyp.pd). Jest rodzaj takiego moralnego kaca. No bo zamordowaliśmy dziewczynę
Warto przypomnieć całą scenę. Kasia Żabka za pomocą kultowego kasztana stwierdziła, że to Grzegorz może być zdrajcą. Jednak mało kto brał ją na poważnie. Po odpadnięciu uczestniczki, Wędzikowska zdradziła reszcie, że Katarzyna pracuje na co dzień jak wróżka. Wywołało to falę dyskusji wśród reszty lojalnych, którzy czuli, iż kobieta mogła mieć rację. Dyskusję wtedy podniósł Dawid, który jednak nie brał brany przez resztę na poważnie.
Malwina Wędzikowska nie ukrywa, że miała też w pewnym rodzaju kaca moralnego, czy na pewno dobrze postępują jako produkcja. Chodziło o scenę "śmierci Natalii", która potem miała zostać... pogrzebana.
- Ale faktycznie pojawiło się pewne rozedrganie między nimi. Rodzaj takiego moralnego kaca, no bo zamordowaliśmy dziewczynę, tak, zamordowaliśmy dziewczynę, wstajemy rano, a ona... A ona wraca - powiedziała Malwina.