Spis treści
Teresa Lipowska szczerze o wierze w programie "Rozmowy (nie)wygodne"
Teresa Lipowska, którą widzowie od lat kojarzą z rolą Barbary Mostowiak w serialu "M jak miłość", zdecydowała się na bardzo osobiste wyznanie. Goszcząc w programie "Rozmowy (nie)wygodne", aktorka przedstawiła swoje zupełnie nowe spojrzenie na kwestie religijne. Artystka odrzuciła dyplomację i wprost opowiedziała o wewnętrznej rewolucji, która całkowicie odmieniła jej stosunek do wiary. Jej bezpośrednie refleksje i stawianie trudnych pytań stanowią spore zaskoczenie dla wielbicieli telewizyjnej gwiazdy.
Zobacz też: Teresa Lipowska chłodno o Agnieszce Perepeczko: "NA PEWNO nie jesteśmy przyjaciółkami!"
Dlaczego gwiazda "M jak miłość" zrezygnowała z osobistych próśb do Boga?
W przeszłości aktorka traktowała modlitwę jako narzędzie do proszenia o wsparcie w życiowej potrzebie. Dzisiaj perspektywa Lipowskiej uległa diametralnej zmianie pod wpływem globalnych wydarzeń. Obserwując doniesienia o wojnach i ludzkich dramatach, gwiazda zaczęła kwestionować sens zabiegania o własne interesy. W obliczu niewyobrażalnego cierpienia na świecie, artystka odczuwa silny wstyd, gdy przychodzi jej modlić się o własne zdrowie lub pomyślność. W jej ocenie osobiste problemy tracą całkowicie na znaczeniu przy ogromie tragedii osób dotkniętych konfliktami zbrojnymi.
Zobacz również: Teresa Lipowska BOI SIĘ sztucznej inteligencji! W "M jak Miłość" wygenerowali ją i Pyrkosza w młodości
Zamiast kierować do Boga kolejne oczekiwania, Lipowska stawia teraz wyłącznie na wdzięczność. Aktorka dziękuje za możliwość kontynuowania pracy zawodowej, a także za swojego syna, wnuki i całą rodzinę. Jej zrewidowane podejście do duchowości spotkało się z natychmiastową reakcją internautów. Widzowie masowo publikują komentarze, w których wyrażają ogromny podziw dla empatii i bezkompromisowej szczerości polskiej gwiazdy.
Zobacz też: Totalne spotkanie po 20. latach na planie M jak miłość! Agnieszka Perepeczko i Teresa Lipowska znowu razem!
Panie Boże, pomóż mi. Mnie ma pomóc, a tym w Ukrainie, a tym z Syrii, a tu wybuchł wulkan, te matki, którym dzieci umierają, modlą się i co, tamten Pan Bóg im nie pomaga, a mnie będzie kolano bolało, to mi pomoże? Tak że czasem ja się wstydzę o takie rzeczy prosić. Dziękuję. Dziękuję, tak, że mam cudownego syna, że mam rodzinę, że mam dwoje wnuków, że do tej pory pracuję, że jeszcze mi tutaj nic nie odskoczyło na lewo, tylko jeszcze jakoś pracuję - powiedziała w programie Lipowska.