Spis treści
Julia Kamińska traci rolę w "Szpitalu św. Anny"
Julia Kamińska opublikowała na swoim profilu na TikToku filmik, w którym z ogromnym smutkiem ogłosiła, że stacja TVN podjęła decyzję o rezygnacji z jej postaci, lekarki Zosi w "Szpitalu św. Anny:. Pod nagraniem natychmiast pojawiła się lawina komentarzy. Kiedy jedna z fanek napisała, że nie rozumie scenarzystów niszczących tak fantastyczne postacie, aktorka szybko wyjaśniła, żeby nie winić scenarzystek, ponieważ decyzja zapadła na poziomie stacji.
W emocjonalnym nagraniu aktorka wyjaśniła, że dowiedziała się o zakończeniu wątku Zosi jakiś czas temu i ma już za sobą ostatni dzień zdjęciowy. Zorganizowała nawet imprezę pożegnalną, podczas której ekipa wręczyła jej wspaniałe prezenty, w tym spersonalizowane kroksy, stetoskop z grawerem, a nawet symbolicznego Oscara. Oto, co dokładnie powiedziała:
Dowiedziałam się jakiś czas temu, że zapadła decyzja o zakończeniu wątku Zosi Koneckiej, czyli granej przez mnie postaci w serialu „Szpital Świętej Anny”. Zakończyłam już zdjęcia do serialu, zorganizowałam taką imprezę, podczas której ekipa dała mi wspaniałe prezenty, które bardzo chcę wam pokazać. Kroksy, stetoskop, który się nazywa StethosHOPE ("hope" z angielskiego "nadzieja"), dostałam Oscara od pionu kostiumowego, zdjęcia dokumentujące moją postać, wszystkie kosmetyki Zosi. Dziękuję produkcji za możliwość stworzenia tej postaci. Będę tęsknić za tym, co udało nam się stworzyć z dziewczynami – coś niezwykłego, czyli siostrzeństwo nie tylko na ekranie, ale również prywatnie." - powiedziała Julia Kamińska na swoim TikToku
Reakcja fanów była natychmiastowa i jednoznaczna. W komentarzach trudno szukać głosów popierających decyzję twórców, a dominują szok i rozczarowanie. Widzowie pisali, że usuwanie głównych postaci jest bez sensu i bardzo żałują, że nie zobaczą już Zosi, którą bardzo polubili. Wielu z nich podkreślało, że to absurd, zwłaszcza że wątek adopcyjny jej postaci dopiero co się rozkręcał, a sama bohaterka była jedną z najlepszych w całym serialu.
Bez sensu strzał w kolano
To już nie ma co oglądać. Oglądałam bo bardo lubię panią oglądać na ekranie.
Dopiero co serial się zaczął, wątek adopcji itd. jedna z najlepszych bohaterek w serialu a kończą z nią współpracę, bez sensu 😳
BUNT nie będę oglądać, uwielbiałam tę postać i Kalinkę 😭😭😭
Bez sensu nie wiem po co oni zabierają glowne postacie z seriali
ja się nie zgadzam ,bardzo cię lubię. ryczałam na twoich wątkach z Kalinka o walce o nią
Mimo trudnej sytuacji Julia Kamińska zapewniła, że nigdzie nie znika i ma już kolejne plany zawodowe. Wyznała, że choć nie jest jej łatwo pogodzić się z tą decyzją, to wierzy, że wszystko dzieje się po coś i w życiu robi się miejsce na nowe rzeczy. Zapowiedziała, że już niedługo będzie można ją zobaczyć w kinie w jednej z głównych ról, bierze też udział w tajemniczej superprodukcji audio i zaprosiła wszystkich na swój koncert, który odbędzie się 7 marca 2026 roku w warszawskim klubie Niebo.
Nie jest mi jakoś łatwo z tą decyzją. Ja oczywiście nie znikam, będzie można mnie zobaczyć niedługo w kinie, wchodzi film, w którym gram jedną z głównych ról. Superprodukcja audio, o której jeszcze za dużo nie mogę powiedzieć. I koncert 7 marca w klubie Niebo. Widzimy się na moim koncercie sublimacyjnym, który jest dla mnie niezwykle ważny i życzę wam no takich momentów życia, właśnie takiego przekonania, że to się dzieje po coś, że robi się miejsce na coś nowego." - kontynuowała aktorka
Julia Kamińska spełnia wielkie marzenie. Aktorka wyreżyseruje swój pierwszy film!
Największą niespodzianką okazała się jednak inna wiadomość, którą aktorka podzieliła się w tym samym filmiku. Julia Kamińska ogłosiła, że spełnia swoje wielkie marzenie i zadebiutuje jako reżyserka. Zdradziła, że chociaż po cichu o tym marzyła, to w najśmielszych snach nie przypuszczała, że to się ziści tak szybko. Okazało się, że wraz z przyjaciółmi złożyła wniosek do PISF'u (Państwowego Instytutu Sztuki Filmowej) i otrzymała dofinansowanie na swój debiut reżyserski, który powstanie według jej autorskiej historii. Podkreśliła, że jest tak szczęśliwa, że brakuje jej słów, by to opisać. Na koniec zaapelowała do fanów, aby słuchali głównie siebie, a nie ludzi, którzy w nich wątpią:
Chociaż była we mnie taka iskierka nadziei, to jednak w najśmielszych snach nie śmiałam przypuszczać, że to się urzeczywistni, a to się dzieje. Złożyłam z przyjaciółmi wniosek do Państwowego Instytutu Sztuki Filmowej i dostaliśmy dofinansowanie na debiut reżyserski mój, według mojej historii. To znaczy nie mojej, wymyślonej przeze mnie. Jestem tak szczęśliwa, że nie ma takich słów, które by opisały to szczęście. Praktycznie zrobiło się na to miejsce. W takich trudnych momentach, kiedy wydaje nam się, że coś tracimy, to bardzo często, naprawdę bardzo często okazuje się, że to nam wyjdzie na dobre. I nie słuchać ludzi, którzy mówią, że się do czegoś nie nadajemy. Słuchać siebie, głównie siebie. I wszystko będzie dobrze." - ogłosiła aktorka w tym samym filmiku, który publikujemy poniżej