Wiktoria Gorodecka wspomina o „żałobie” po Tańcu z Gwiazdami. Musiała przejść emocjonalny odwyk

2026-01-30 18:33

Wiktoria Gorodecka zachwycała na parkiecie 17. edycji „Tańca z Gwiazdami”, stając się jedną z największych faworytek programu. Okazuje się jednak, że zakończenie tanecznej przygody było dla niej zaskakująco trudnym doświadczeniem, które porównuje do żałoby. Aktorka w szczerej rozmowie opowiedziała o emocjonalnym odwyku, jaki musiała przejść po finale show.

Wiktoria Gorodecka

i

Autor: AKPA Wiktoria Gorodecka

Wiktoria Gorodecka uzależniła się od tańca

Choć taneczny maraton w 17. edycji „Tańca z Gwiazdami” dobiegł końca, dla Wiktorii Gorodeckiej miłość do ruchu pozostała. Aktorka, która w parze z Kamilem Kuroczko biła rekordy najwyższych not, przyznała w wywiadzie dla „Świata gwiazd”, że jej ciało fizycznie uzależniło się od codziennego wysiłku. Powiedziała, że cierpi, jeśli choć jeden dzień spędzi bez tanecznych pląsów i brakuje jej nawet charakterystycznego bólu mięśni, który towarzyszył jej podczas wielogodzinnych treningów. Mimo napiętego grafiku stara się znaleźć choć chwilę każdego dnia, aby oddać się swojej nowej pasji.

Kocham taniec. Jeżeli nawet jeden dzień nie mam zajęć, a wiadomo, że nie mogę już tyle czasu na to poświęcać, to cierpię. Przyzwyczaiłam się do bólu w mięśniach i bardzo lubię, kiedy po wysiłku ten ból powraca"

Wiktoria Gorodecka w finale "Tańca z Gwiazdami". Bała się, że odpadnie!

Wiktoria Gorodecka wspomina pierwsze chwile po "Tańcu z gwiazdami"

Zakończenie tanecznej przygody okazało się dla aktorki nie tylko fizycznym, ale przede wszystkim psychicznym wyzwaniem. Wiktoria Gorodecka opisała, że pierwsza niedziela po finale była dla niej traumatycznym przeżyciem, które emocjonalnie przypominało żałobę. Nagle uświadomiła sobie, jak wiele wolnego czasu zyskała, który teraz po prostu przepływał jej przez palce. Gwiazda wyjaśniła, że ten stan był związany z nagłym spadkiem poziomu dopaminy, której jej mózg otrzymywał ogromne dawki podczas pełnych emocji występów na żywo. Sama określiła ten czas jako swego rodzaju emocjonalny odwyk po intensywnym, tanecznym wirze.

Jak tylko program się skończył, to było bardzo ciężko (...). Pierwsza niedziela po zakończeniu programu, to czułam... byłam jak w żałobie. Przypomniałam sobie, że w ciągu tej niedzieli można tyle zrobić (...). A teraz mi ten czas po prostu przepływa przez palce. A wiadomo, że ta sytuacja też była związana z tym, że już mój mózg nie dostawał tyle dopaminy, ile w trakcie Tańca z Gwiazdami. Tak więc byłam na takim lekkim odwyku."