Zygmunt Chajzer o krok od przestępczości. Opowiedział o przeszłości

Zygmunt Chajzer kojarzy się widzom jako spokojny prezenter bez żadnych skandali. Jak się okazuje, jego młodość mogła potoczyć się zupełnie inaczej. Dziennikarz wyznał, że mało brakowało, by przez znajomych z podwórka trafił za kratki.

Zygmunt Chajzer to ikona polskiego dziennikarstwa

Zygmunt Chajzer urodził się 1 maja 1954 roku w Warszawie. Od kilkudziesięciu lat jest jednym z najbardziej znanych i cenionych polskich dziennikarzy oraz prezenterów radiowo-telewizyjnych. Ukończył polonistykę na Uniwersytecie Warszawskim. Swoją karierę zawodową rozpoczął w Polskim Radiu, gdzie zdobywał pierwsze doświadczenia. Prawdziwa popularność przyszła jednak w latach 90., kiedy to prowadził słynne teleturnieje, w tym m.in. "Idź na całość", "Moment prawdy" czy "Grasz czy nie grasz". Młodsi odbiorcy znają go w dużej mierze z reklam popularnego proszku do prania. W życiu prywatnym dziennikarz jest ojcem Filipa Chajzera.

Zygmunt Chajzer opowiedział o udziale w "Eksperyment. Odsiadka"

Decyzja Zygmunta Chajzera o wystąpieniu w produkcji Canal+ "Eksperyment. Odsiadka" była sporym zaskoczeniem dla jego fanów. Wizerunek prezentera zupełnie nie kojarzy się z tego rodzaju reality show. Chajzer wyjaśnił swoje powody w wywiadzie dla VOX FM.

- Dosyć długo się zastanawiałem, czy wejść w ten projekt i wyrazić zgodę. Rozmawiałem o tym z żoną, z rodziną, ale też sam ze sobą to analizowałem. Po pierwsze wydawało mi się, że to ciekawy eksperyment i coś, czego w życiu nie miałem okazji doświadczyć - autentyczne więzienie i cały jego klimat. Prawdziwi ludzie, realni więźniowie, którzy wprawdzie odsiedzieli swoje wyroki, a były one bardzo różne, czasami bardzo wysokie - powiedział Chajzer.

Prezenter wyznał, że program pozwolił mu na konfrontację z własnymi przeżyciami z przeszłości.

- Próbowałem odpowiedzieć sobie na pytanie, jak to się stało, że oni wylądowali w tym miejscu, a moja droga wyglądała zupełnie inaczej. Myślę, że w dużej mierze znalazłem odpowiedzi na te pytania podczas tego krótkiego, kilkudniowego pobytu w więzieniu i kontaktu z tymi ludźmi - powiedział Chajzer. 

Zygmunt Chajzer szczerze o swoim dzieciństwie. O włos nie zadarł z prawem!

Podczas programu "Eksperyment. Odsiadka", Zygmunt Chajzer wrócił pamięcią do swoich młodych lat. Wyjawił, że jego ojciec zmagał się z alkoholizmem, a on sam często musiał uciekać z domu, szukając schronienia u cioci. W wywiadzie dla VOX FM wyznał również, że mimo ostatecznie dobrego życia, niewiele brakowało, by popadł w konflikt z prawem z winy nieodpowiedniego towarzystwa.

Zygmunt Chajzer i Robert Motyka zdradzają szczegóły "Idź na całość". Będzie się działo!

- Dzieciństwo było i piękne, i trochę trudne. Urodziłem się na przedmieściach Warszawy w rodzinie robotniczej, więc dostawałem dodatkowe punkty za pochodzenie przy rekrutacji na studia (śmiech). W domu bywało różnie, nie przelewało się, ale z drugiej strony miałem bardzo dużo swobody, cudowną okolicę i przyrodę dookoła. Wśród kumpli z podwórka bywało jednak różnie - część kolegów stanowiła margines i wylądowała w więzieniach. Próbowali mnie przekonać do różnych numerów, które wtedy robili, ale ja się po prostu wystraszyłem! Bałem się tego, co tam się działo, np. włamań do piwnic. Chcieli mnie jako małolata postawić na jakichś czatach, ale stwierdziłem: „Boże, boję się, to absolutnie nie dla mnie” i jakoś - Bogu dzięki - nie wszedłem do tego świata - powiedział dziennikarz.

Dziennikarz podkreślił, że na szczęście mógł liczyć na wsparcie osób, które pokazały mu, jak odróżnić dobro od zła.

- Ktoś, kto wytłumaczy świat, jest blisko i cię kocha. Ja na szczęście miałem takie osoby i w trudnych sytuacjach było się na kim oprzeć - rodzeństwo czy moją ciocię, dla której byłem oczkiem w głowie i która bardzo pilnowała, żeby nic złego mi się nie stało. Miałem dobre wzorce. Z rozmowy z Budyniem ("Eksperyment. Odsiadka" - przyp.pd) wynikało z kolei, że jemu zabrakło w dzieciństwie i młodości kogoś, kto wytłumaczyłby te zasady. Dobre wzorce wpływają na całe późniejsze postrzeganie świata. Imponował mi też mój brat Andrzej, który z tego naszego biednego, odległego Zacisza poszedł do najlepszego liceum na Pradze - do Władysława IV. Pomyślałem sobie wtedy: skoro brat, mimo problemów zdrowotnych, daje radę i znalazł się w miejscu, o którym marzyłem, to ja też dam radę! No i się udało - podsumował Zygmunt.