- Robert Lewandowski, kończąc przygodę z FC Barcelona, dołączył do ekipy Chicago Fire.
- Wiąże się to z daleką przeprowadzką całej rodziny z Hiszpanii do Stanów Zjednoczonych.
- Żona piłkarza otwarcie przyznała, że cała sytuacja napawa ją ogromnym strachem.
Anna Lewandowska i jej lęki przed wyjazdem do Chicago
Robert Lewandowski stał się zawodnikiem Chicago Fire po wygaśnięciu umowy z FC Barcelona. Kapitan polskiej drużyny narodowej podpisał dwuletni kontrakt z amerykańskim zespołem grającym w MLS. Jego roczne wynagrodzenie ma opiewać na około 20 milionów dolarów, co daje mu drugie miejsce na liście najlepiej opłacanych graczy za oceanem, tuż za Leo Messim, który reprezentuje Inter Miami. Mimo tak wielkich zarobków, transfer do USA niesie za sobą duże wyzwanie dla całej rodziny, która musi zmienić swoje miejsce zamieszkania.
Nicola Zalewski chwali się wakacjami. Jego dziewczyna rozpala internet gorącymi zdjęciami!
„Długo zastanawiałam się, co tutaj napisać. Mogłabym wrzucić zdjęcie z uśmiechem, napisać, że »jedziemy po nowe« i udawać, że wszystko jest idealnie. Ale nie jest. I chcę być z Wami zupełnie szczera” - zaczęła emocjonalny wpis Anna Lewandowska.
„Przed nami ogromna zmiana czyli przeprowadzka do Chicago. I choć powinnam pisać o ekscytacji, to dziś chcę Wam powiedzieć jedno: cholernie się boję. Ostatnie tygodnie to dla mnie rollercoaster skrajnych emocji. Barcelona stała się moim domem. Moim bezpiecznym miejscem, które pokochałam całym sercem. Myśl o tym, że znowu muszę się spakować, zostawić to, co zbudowałam, i zacząć trochę od nowa, po prostu mnie przeraża” - kontynuowała.
„Jako mama czuję ogromny stres. Martwię się o dziewczynki i ich emocje, o nową szkołę, o to, jak odnajdą się w zupełnie nowym świecie. Kto przechodził tak dużą przeprowadzkę z dziećmi, ten wie, jaki to ciężar psychiczny dla rodzica. Życie u boku sportowca to nie tylko blaski, to też trudne, rodzinne kompromisy. Droga zawodowa Roberta stawia przed nami nowe wyzwanie. Stoję za nim murem i wspieram go z całych sił, bo jesteśmy drużyną. Ale jako kobieta mam prawo czuć lęk. Mam prawo czuć się przytłoczona i dzisiaj nie będę udawać, że jest inaczej” - dodała słynna trenerka fitness.
„Piszę to, bo wiem, że wiele z Was też mierzy się w życiu ze zmianami, które budzą strach. Chcę, żebyście wiedziały, że to normalne. Że nie musimy być zawsze silne i »happy«. Będę dalej działała nad rozwojem moim firm, będę wracała do Edan Studios, oraz rozbudowywała projekt. Do zobaczenia na treningu, obozie, czy też w mojej ukochanej Barcelonie. Trzymajcie kciuki!” - zakończyła szczery wpis.