Perypetie japońskiego zawodnika zdominowały kulisy ostatniego weekendu na skoczni Kulm. Ren Nikaido, który podobnie jak Kacper Tomasiak przywiózł z ostatnich igrzysk trzy krążki, nie zdołał dotrzeć do Europy z powodu serii niefortunnych zdarzeń. Początkowo wylot z Japonii uniemożliwiła usterka techniczna samolotu, co przekreśliło jego szanse na start w piątek i sobotę. Mimo starań, by zdążyć na niedzielny konkurs, plan się nie powiódł. W podobnej sytuacji był jego reprezentacyjny kolega, Tomofumi Naito, który zdołał dotrzeć do Austrii i zajął sensacyjne czwarte miejsce na pożyczonym sprzęcie, podczas gdy Nikaido utknął w punkcie przesiadkowym w Dubaju.
Oto najprzystojniejsi polscy olimpijczycy w Mediolanie 2026. Mamy czym się pochwalić!
Dramatyczne wieści z Dubaju. Ren Nikaido czeka na ewakuację
Zamiast lotów na odległość 240 metrów, Japończyk musi mierzyć się z niepewnością w regionie ogarniętym konfliktem zbrojnym. Skoczek nie zdołał ewakuować się z Dubaju, gdzie utknął w drodze na Stary Kontynent. W oczekiwaniu na transport relacjonuje swoje położenie w mediach społecznościowych, pokazując panujące tam upały czy posiłki z japońskim ramenem. W środę 4 marca zamieścił na Instagramie wymowną fotografię z filiżanką kawy, którą opatrzył krótkim wpisem.
„Still alive (Wciąż żyję - tłum.)” - skomentował.
Ubrany w dres reprezentacji Japonii zawodnik wciąż czeka na zielone światło do opuszczenia zagrożonego terytorium. Pod wielkim znakiem zapytania stoi jego udział w Pucharze Świata w Lahti, który zaplanowano na dni 6-8 marca. W tym momencie priorytetem pozostaje jednak bezpieczne wydostanie się ze strefy objętej niepokojami wojennymi, aby cały i zdrowy mógł wrócić do rywalizacji.
