Spis treści
Georg Koch nie żyje. Karierę przerwał wybuch petardy
Świat futbolu pogrążył się w żałobie po odejściu Georga Kocha, bramkarza kojarzonego przede wszystkim z występami na niemieckich boiskach. W swoim sportowym CV zapisał grę dla takich marek jak Fortuna Düsseldorf, Arminia Bielefeld, 1. FC Kaiserslautern, Energie Cottbus oraz MSV Duisburg. Golkiper sprawdzał się również w ligach zagranicznych, broniąc barw holenderskiego PSV Eindhoven i austriackiego Rapidu Wiedeń. Jego debiut w Bundeslidze miał miejsce w 1995 roku, a przez lata zyskał status legendy tych rozgrywek. Definitywny koniec kariery nastąpił w 2009 roku, gdy Koch miał 37 lat. Decyzja ta została wymuszona przez skandaliczny incydent. W trakcie meczu derbowego pomiędzy Rapidem a Austrią Wiedeń został trafiony rzuconą z trybun petardę. W wyniku tego zdarzenia bramkarz doznał wstrząsu i trwałego uszkodzenia słuchu, co uniemożliwiło mu dalsze wyczynowe uprawianie sportu.
Nie żyje Bożena Dykiel. Ksiądz przekazał łamiącą serce wiadomość
Walka z nowotworem. Georg Koch miał żyć tylko pół roku
Kilkanaście lat po zakończeniu przygody z piłką na Niemca spadł kolejny, znacznie potężniejszy cios. Podczas standardowych, rutynowych badań krwi wykryto u niego raka trzustki. Początkowe rokowania medyków były druzgocące – dawano mu zaledwie sześć miesięcy życia. Sportowiec wykazał się jednak niesamowitą wolą walki i przeżył blisko trzy lata, korzystając między innymi z leków sprowadzanych ze Stanów Zjednoczonych. Jego zmagania z nieuleczalną chorobą śledzili kibice na całym świecie. Mimo świadomości nieuchronnego końca, Georg Koch do ostatnich chwil zachowywał pogodę ducha i dystans do sytuacji.
Nie żyje Agnieszka Maciąg. Dwa razy zawiesiła swoją karierę - z różnych powodów
„To nieuleczalne. Umrę, ale dobry Bóg jeszcze nie zdecydował, kiedy mnie stąd zabierze” – mówił w jednym z wywiadów Georg Koch.
Były bramkarz wielokrotnie podkreślał, że docenia każdą chwilę, którą dane mu było przeżyć. Zdarzało mu się nawet żartować z pomyłek lekarzy dotyczących daty jego śmierci.
„Narzekanie nigdy nie było w moim stylu. Miałem wspaniałe życie” – podkreślił.
Śmierć 54-latka poruszyła środowisko piłkarskie. Specjalny komunikat opublikowała Fortuna Düsseldorf, w której barwach rozegrał 118 spotkań.
„Fortuna żegna Georga Kocha w głębokim smutku. Na zawsze zachowamy go w godnej pamięci” – napisał klub w specjalnym komunikacie.