Spis treści
Afera wokół Szpitala Południowego w Warszawie
Afera wokół warszawskiego Szpitala Południowego wybuchła po wywiadzie dr. Emila Jędrzejewskiego, byłego ordynatora chirurgii, który jako sygnalista ujawnił, jak twierdzi, nieprawidłowości w funkcjonowaniu placówki. Główną osobą, wobec której skierował zarzuty, jest lekarz Dawid Kacprzyk, kierujący tamtejszym SOR-em. Jędrzejewski oskarżył go o rażące błędy medyczne prowadzące do zgonów pacjentów, fałszowanie dokumentacji w celu ukrycia zaniedbań oraz wykonywanie badań tomografem komputerowym u osób zmarłych, co według jego relacji miało stwarzać pozory prowadzenia akcji ratunkowej. Zarzucił mu również prowadzenie poza kolejnością szybkiej ścieżki diagnostycznej dla polityków oraz uzyskanie wynagrodzenia w wysokości 1,6 miliona złotych w ciągu roku.
Po ujawnieniu tych zarzutów prezydent Warszawy odwołał zarząd szpitala, a prokuratura wszczęła dwa śledztwa dotyczące podejrzenia oszustwa finansowego oraz nieprawidłowości w klasyfikacji chorych. Kacprzyk nie zgadza się z zarzutami, a jego obrońcy twierdzą, że są one wynikiem osobistego konfliktu między lekarzami.
Politycy wielu partii domagają się nie tylko sprawiedliwości, ale również zmian w prawie na temat godzin pracy lekarz, ich wypłat, ale również sprawdzenia wszystkich placówek w Polsce.
Horała wprost o Szpitalu Południowym w Warszawie
Marcin Horała nie ukrywa, że temat Szpitala Południowego nie może zostać zamiecionym pod dywan.
- Prokuratura powinna zabezpieczyć dokumentację medyczną, przesłuchać działacza KO i wiele osób wyżej w tym szpitalu, w tym szefów. Premiera chyba nie, no chyba, że ktoś kazał go zatrudnić. Ale musiałaby pojawić się jakaś przesłanka, żeby to zrobili. A to był działacz młodzieżówki. A prezydent Rafał Trzaskowski powinien być przesłuchany, bo sam powiedział, że nimi wszystkimi w Warszawie zarządza. To, co zrobi prokuratura, to prześladowaie sygnalisty, żeby powiedziano na koniec, że to jego wina - powiedział Horała.