Spis treści
Witold Tumanowicz wprost o incydencie z flagą Izraela
W kwietniu 2026 roku Konrad Berkowicz wywołał skandal, wnosząc na mównicę sejmową flagę Izraela ze swastyką. Poseł określił to jako protest przeciw polityce Tel Awiwu, jednak marszałek Sejmu uznał czyn za znieważenie symboli i ukarał go odebraniem połowy uposażenia oraz całości diety na pół roku.
Tumanowicz nie ukrywa tego, że woli skomentować temat... interwencji Ambasady Izraela, który domaga się rozwiązania sprawy z polskim politykiem. Jak zaznaczył, pojawił się tutaj inny problem niż flaga.
- To są skandaliczne słowa, ocierające się o atak dyplomatyczny. W takiej sytuacji minister SZ powinien wezwać do siebie ambasadora i to wyjaśnić. Posłów wybierają Polacy, a nie obcy rząd. Ambasada Izraela jest hop do przodu. Oni prowadzą ludobójczą politykę - podsumował polityk.
Witold Tumanowicz o wojnie na Bliskim Wschodzie
W marcu 2026 r. doszło do gwałtownej eskalacji między Waszyngtonem a Teheranem. USA dokonało precyzyjne naloty na bazie w Iranie, co wywołało eskalację konfliktu na Bliskim Wschodzie. Efektem tego jest m.in. zamknięcie cieśniny Ormuz. Światowe rynki zareagowały drastycznym skokiem cen ropy naftowej.
Jak zaznacza Tumanowicz w Porannym Ringu, ta wojna odbija się również na Polakach.
- Na Bliskim Wschodzie ludzie tracą życie, a my tutaj gospodarczo odczuwamy wojnę - wzrost cne żywności i paliw. Powinniśmy zrobić wszystko, żeby ta wojna między Iranem a USA skończyła się jak najszybciej - powiedział.
Witold Tumanowicz brutalnie o wojnie w Ukrainie i zachowaniu polskich polityków
Inwazja Rosji na Ukrainę, rozpoczęta 24 lutego 2022 roku, przerodziła się w najkrwawszy konflikt w Europie od czasu II wojny światowej. Mimo obrony Kijowa i wsparcia Zachodu, walki na wyniszczenie trwają i raczej prędko się nie skończą. Rosja za to została geopolitycznie odcięta od świata i tylko nieliczne państwa w Europie, w tym Unii Europejskiej utrzymują z nimi jakiekolwiek relacje.
Konfederacja ma jasne stanowisko w sprawie wojny w Ukrainie. Tumanowicz w Porannym Ringu postanowił jednak wprost ocenić relacje polsko-ukraińskie, ale również stan polskiej klasy polityczne.
- Nasza klasa polityczna jest frajer**, tak uważam od samego początku wojny w Ukrainie. Obie strony nas wodzą za nos. Oczywiście w naszym interesie jest przegrana Rosji, ale nie powinniśmy wodzić się za nos interesom Ukrainy. Chodzi o politykę rolną, kwestię naszych transportowców. Oni dbają o swoich, my nie [...] Oni dbają o swoich i własne interesy, a polskie państwo nie. To kiepska ocena dla naszej klasy politycznej. Trzeba było pomagać, ale nie zapominać o naszej stronie. Nie będziemy mogli liczyć na wdzięczność ze strony ukraińskiej - podsumował polityk Konfederacji.