Niespieszne delektowanie się pieczołowicie przygotowaną kawą: początki trendu slow living
Pewnie obiło Ci się o uszy określenie slow living – lub przynajmniej kojarzysz taki hasztag z Instagrama. W pewnym sensie jest to logiczne następstwo współczesnej kultury toksycznej produktywności: coraz więcej wysoko postawionych menedżerów i młodych profesjonalistów nastawionych na karierę wypala się, rozczarowując się atmosferą pracy w korporacji, gdzie królują rozmowy przez Zoom, napięte terminy i spotkania do późnych godzin nocnych. Obserwujemy stały przypływ byłych pracoholików, którzy rezygnują z przepracowania na rzecz wolniejszej, bardziej uważnej i mniej stresującej egzystencji. Od czego się to wszystko zaczęło? Tak się składa, że miejscem narodzin trendu slow living jest kraj będący również epicentrum nowoczesnej kultury kawowej: Włochy!
Pragnienie spowolnienia tempa życia po raz pierwszy pojawiło się w reakcji na fast food. W latach 80. ogłoszono plany otwarcia restauracji McDonald's w pobliżu kultowego placu Piazza di Spagna w Rzymie. Tysiące mieszkańców wyszło na ulice, aby zaprotestować przeciwko wkroczeniu fastfoodowego giganta w miejsce bezsprzecznie kojarzące się z włoskim stylem życia. Plany i tak zrealizowano, ale ruchu, który narodził się tego dnia, już nie dało się zatrzymać. Dało to początek koncepcji slow food – dokładnemu przeciwieństwu doświadczenia oferowanego przez sieci fast food. Slow food koncentruje się na lokalnych składnikach i regionalnych smakach, zachęcając ludzi do niespiesznego delektowania się posiłkami – lub intensywnym espresso w iście włoskim stylu – zamiast spożywać je w ekspresowym tempie. Idea niespiesznej egzystencji stopniowo zaczęła przenikać do innych aspektów życia – zarówno we Włoszech, jak i poza ich granicami: od slow fashion, przez slow travel, aż po wyhamowanie tempa życia jako takiego.
i
Dotknęło to również sposobu, w jaki delektujemy się kawą. W dzisiejszych czasach kawa to coś więcej niż sposób na przyjęcie dawki kofeiny – to hobby. Już nie chodzi o jak najszybsze przygotowanie naparu. Coraz bardziej doceniamy sam proces parzenia i związaną z nim przyjemność. Wyobraź to sobie: mielisz garść kawy ziarnistej, odpalasz zaufany ekspres do kawy DeLonghi, przykładasz uwagę do każdego etapu procesu, starając się ubić kawę z odpowiednią siłą i pilnując czasu ekstrakcji… Czy to nie jest dużo przyjemniejsze od szybkiego wypicia kubka kawy w najbliższym „McDonaldzie”?
Ekspresy do kawy w dobie slow living: okazja na chwilę wytchnienia
Choć początki ruchu slow living sięgają lat 80. ubiegłego wieku, fenomen domowych baristów jest znacznie młodszy. Notabene, to też ma wiele wspólnego ze zwalnianiem tempa życia, choć akurat w tym przypadku wynika to raczej z czynników zewnętrznych, a nie ze świadomego wyboru.
Oczywiście chodzi o pandemię. Wraz z zamknięciem ulubionych kawiarni przeciętni kawosze w końcu musieli znaleźć czas, by spróbować swoich sił przy parzeniu kawy w domowych warunkach. Początki nie były łatwe: zaledwie kilka lat przed wybuchem pandemii COVID niewiele osób przygotowywało naprawdę pyszny domowy napar. Większość z nas po prostu nie miała odpowiedniego sprzętu. Rynek miał sporo do nadrobienia, ale się udało. Automatyczne ekspresy do kawy, elektryczne spieniacze do mleka, wysokiej jakości narzędzia do zaparzania i akcesoria baristyczne – to wszystko jest dziś dużo bardziej dostępne.
i
Zmieniły się nie tylko sposoby przygotowywania kawy, ale także to, jak do tego podchodzimy. Znacznie bardziej przystępne cenowo ekspresy do kawy przestały być luksusem, a w momencie gdy zaczęliśmy przygotowywać ten jakże uwielbiany napar w zaciszu domu, nasza relacja z nim nabrała bardziej osobistego charakteru. Od kiedy sami wybieramy ziarna, robimy to z większą starannością, dowiadując się o unikalnych smakach wynikających z takich czynników, jak gleba, na której uprawiano kawowiec, a także metoda obróbki kawy oraz jej profil palenia. Nowoczesne ekspresy do kawy do domu nie tylko ułatwiają codzienne parzenie; co ważniejsze, pozwalają nam skupić się na samej kawie, która jest teraz postrzegana jako przyjemność, a nie zwykły produkt – codzienny towarzysz, a nie towar. O to właśnie chodzi w trendzie slow living, a więc i w slow brewing: aby nieco wyhamować i poświęcić chwilę, by docenić cały proces.
Delektowanie się kawą jako forma uważności
Koncepcje takie jak mindfulness i slow living są obecnie w modzie, a nowe propozycje koncentrujące się na uważności pojawiają się niemal co minutę: od zajęć jogi przez wyjazdy do centrów odnowy po trendy takie jak cyfrowy detoks. Na szczęście wcale nie trzeba wywracać życia do góry nogami, by wrzucić na luz. Oczywiście możesz zarezerwować sobie drogi wyjazd, jeśli chcesz, ale nawet tak drobna zmiana, jak zwolnienie tempa przy parzeniu kawy, może być doskonałym początkiem. Niezależnie od tego, czy kupisz ekspres do kawy, by zyskać więcej czasu na samo delektowanie się kawą, czy zdecydujesz się wypróbować ręczne narzędzia do zaparzania, kluczem do sukcesu jest niespieszne i uważne uczestnictwo w całym procesie.
Materiał sponsorowany