Zamieszanie wokół KRS
Do prezydenta trafiła nowelizacja ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa (KRS), która ma przywrócić poprzedni porządek prawny. Kluczowa zmiana polega na tym, że 15 sędziów-członków KRS ponownie będzie wybieranych przez całe środowisko sędziowskie w tajnych wyborach, a nie jak obecnie przez Sejm. Celem reformy, forsowanej przez Ministerstwo Sprawiedliwości, jest odpolitycznienie Rady i przywrócenie jej niezależności, co jest zgodne z orzecznictwem europejskich trybunałów.
Ustawa, przyjęta przez Sejm i Senat, czeka na decyzję prezydenta, który ma ogłosić ją w czwartek. Według doniesień medialnych, prezydent ma „olbrzymie zastrzeżenia konstytucyjne” i prawdopodobnie zawetuje ustawę. Pałac Prezydencki obawia się chaosu prawnego i uważa, że oddanie wyboru sędziów wyłącznie ich środowisku ogranicza demokratyczną kontrolę. Z kolei minister sprawiedliwości apeluje o podpis, a marszałek Sejmu zapowiedział, że w przypadku weta będzie zmuszony rozpocząć procedurę wyboru członków KRS na podstawie obecnych, kontrowersyjnych przepisów.
Przewodnicząca KRS o zmianach w prawie
Przewodnicząca KRS nie ukrywa tego, że środowisko czeka na decyzję prezydenta Karola Nawrockiego. Jak zaznacza, wielu sędziów jest zawiedzionych całą sytuacją. A czują się nawet oszukani.
- Wydaje mi się, że ta ustawa, która leży na biurku prezydenta, jest skrajnie niedobra. Nie jest kompromisem dla m.in. sędziów. Czują się oszukani przez niektórych polityków, którzy nawoływali do anarchii. A to oni złamali prawo np. uchylając wyroki. Ta środkowa część może czuć się oszukana, bo wg ustawy każdy ma 15 głosów. Tam nie ma żadnej demokracji. Jeżeli uznamy, że w KRS ma być przedstawicielstwo sędziów, to jest skrajnie większościowa i izolująca większość. Tak, jakby do parlamentu trafiła tylko jedna grupa ze społeczeństwa, np. sami politycy PiS - powiedziała Dagmara Pawełczyk-Woicka.
Jak się okazuje, Dagmara Pawełczyk-Woicka ma właśnie sprawę i postawiono jej zarzuty, za pełnienie funkcję publicznej. Nie jest jedyną w środowisku, ponieważ wielu jej kolegów ma ten sam problem. Według niej, niektórzy chcą po prostu ich zastąpić.
- W państwie demokratycznym jest to, że wszystko się zmienia. Druga strona musi grać fair. Nie zamierzam grozić sędziom na każdym kroku. To wszystko jest nieporozumieniem i widać, że niektórzy nie rozumieją istoty prawa. A dotyczy ono każdego z nas. A tu jest inaczej - liczy się kto robi i to decyduje, czy złe czy nie. Dziwię się, że sędziowie lansują takie tezy - nie można patrzeć, czy kogoś się lubi czy nie. Do każdego podchodzi się tak samo - powiedziała przewodnicząca KRS.