Dawid Kwiatkowski opowiedział o wykrytym guzie. „To był najstraszniejszy dzień w moim życiu”

2026-04-13 12:02

Dawid Kwiatkowski w podcaście „Bliskoznaczni” ujawnił, że podczas rutynowych badań lekarze wykryli u niego guza na pęcherzu i podejrzewali nowotwór. Wokalista opisał emocje z tamtego dnia, drogę do ostatecznej diagnozy oraz zaapelował do rówieśników, by częściej się badali.

Dawid Kwiatkowski

i

Autor: AKPA

Rutynowe badania, które zmieniły wszystko

Historia zaczęła się w grudniu 2024 roku, gdy Dawid Kwiatkowski postanowił kompleksowo sprawdzić stan zdrowia. Jak opowiedział w rozmowie z Katarzyną Nosowską i Mikołajem Krajewskim, „musiał początek roku przeznaczyć na zbadanie się od stóp do głów” i kupił szeroki pakiet badań w prywatnym szpitalu. Choć w rejestracji usłyszał, że w jego wieku takie przeglądy robi się raczej po czterdziestce, nie zrezygnował.

Kolejne badania przebiegały prawidłowo, aż do momentu USG jamy brzusznej. Podczas rozmowy z lekarzem zauważył, jak radosny wyraz twarzy specjalisty zmienia się w pełną napięcia powagę. Wówczas usłyszał informację, że w pęcherzu moczowym wykryto guz, który „chyba jest nowotworem”. Jak relacjonuje, w tym momencie kompletnie się załamał i nie był w stanie powstrzymać łez.

Jak opisuje portal Plejada, w gabinecie zapanowało poruszenie. Do lekarza wykonującego badanie dołączyło kilku innych specjalistów, a pierwotny plan diagnostyczny został natychmiast zmieniony na serię pilnych badań obrazowych, w tym rezonans z kontrastem i tomografię komputerową. Artysta wspomina ten dzień jako „najstraszniejszy w życiu” i moment, w którym pierwszy raz realnie usłyszał o możliwości przerzutów.

Od strachu przed nowotworem do ulgi po operacji

Przez całą dobę Dawid Kwiatkowski żył w zawieszeniu, nie wiedząc, czy zmiana jest złośliwa. Wspomina, że tamtej nocy w głowie pojawiła się lawina postanowień i rozliczeń. Mówił o obietnicach składanych samemu sobie, rezygnacji z używek i myślach o tym, co w życiu naprawdę ważne. Wszystko „przeleciało mu przed oczami”, a lęk o zdrowie całkowicie przyćmił codzienne sprawy.

Następnego dnia wykonał kolejne, doraźne badania, które przyniosły długo wyczekiwaną odpowiedź. Okazało się, że guz jest niezłośliwy. Jak relacjonuje, „po prostu coś sobie urosło i jest okej”. Zmiana została chirurgicznie usunięta, a piosenkarz mówi dziś wprost, że wyzdrowiał. Zaznacza jednak, że musi regularnie kontrolować stan zdrowia i ma już wyznaczone kolejne badania kontrolne.

Szczególnie symboliczny okazał się moment rezonansu magnetycznego. Artysta leżał nieruchomo w aparacie, ze swędzącymi od łez policzkami i poczuciem całkowitej bezradności. Doświadczenie to zbiegło się w czasie z premierą utworu „Proszę tańcz” nagranego z Kayah, który opowiada o śmierci. Kwiatkowski przyznał, że leżąc w tubie rezonansu, miał wrażenie, jakby piosenka wróciła do niego w wyjątkowo przejmujący sposób.

Apel Dawida Kwiatkowskiego: morfologia to za mało

Choć diagnoza ostatecznie okazała się dla Dawida Kwiatkowskiego łaskawa, artysta przyznaje, że tamta jedna noc odcisnęła silne piętno na jego psychice. W podcaście „Bliskoznaczni” wykorzystał swoją historię, aby zaapelować do rówieśników. Zwrócił uwagę, że młodzi ludzie często uważają się za „chojraków”, których poważne choroby nie dotyczą, co bywa złudne.

Wokalista podkreślił, że jego morfologia krwi była bardzo dobra i nie wskazywała na żadne nieprawidłowości. Lekarze mieli mu jednak jasno powiedzieć, że po podstawowych badaniach krwi warto wykonywać także USG jamy brzusznej, ponieważ niektóre zmiany, w tym guzy, można wykryć dopiero w badaniach obrazowych. To właśnie dzięki USG udało się w porę znaleźć nieprawidłowość w pęcherzu.

Kariera w pełnym biegu i mocny sygnał do fanów

Choć doświadczenie choroby było dla Dawida Kwiatkowskiego wstrząsem, jego kariera nie wyhamowała. Wręcz przeciwnie, ostatnie miesiące przyniosły mu kolejne sukcesy. Utwór „Proszę tańcz” nagrany z Kayah triumfował na gali On Air Music Awards, zdobywając dwie statuetki w kategoriach Pop i Przebój Roku.

Równolegle wokalista przygotowuje się do dużej trasy Proszę Tańcz Tour, a zaplanowany na 6 grudnia koncert na warszawskim Torwarze wyprzedał się do ostatniego miejsca. W emocjonalnym wpisie ogłosił „sold out” i poprosił fanów tylko o jedno: aby byli głośno i tańczyli. Zapewnił, że zrobi wszystko, by był to dla nich „najpiękniejszy wieczór w roku”.