Rosja zapłaci reparacje Ukrainie?
Rosja na całym świecie ma zamrożone miliardy dolarów i euro aktywów. Są one "nie do ruszenia", ale unieruchomione przez zagraniczne banki. Największa kwota znajduje się oczywiście w Europie, ale co ciekawe nie w Szwajcarii czy Luksemburgu, tylko w Belgii. Już dawno pojawił się pomysł, aby te pieniądze wykorzystać na wsparcie zbrojenia Ukraińców, ale spotykało się to z oporem niektórych państw Europy, które mimo wszystko nie są skonfliktowane z Rosją. Jak zaznacza Adam Bodnar, ten pomysł ponownie wrócił.
- Jest szansa, że Rosja zapłaci za to, co robi. Są to zamrożone aktywa rosyjskie. Sporo pieniędzy znajduje się w Belgii, na razie nie ma zgody na korzystanie z tych pieniędzy, ale w przyszłości nikt nie wyklucza, aby z tych pieniędzy wspierać Ukrainę. Moim zdaniem są dwa instrumenty, które mogą pomóc, czyli np. Rejestr Szkód i Komisja Kompensacyjna. Założenie jest takie, żeby pierwsza transza z tych pieniędzy trafiła właśnie do poszkodowanych ludzi. Ale nie stricte aktywa, a odsetki [...] To, co teraz się dzieje to wykorzystywanie tego, co mamy w ręku. Reszta zależy od tego, jak będzie wyglądał proces pokojowy. A nie wiem, jak to będzie dalej wyglądało i czy zmusimy Rosję do płatności na rzecz Ukrainę - powiedział Bodnar.
Polska solidarność a Ukraina
Ponad 4 lata temu doszło do poważnego zaostrzenia wojny w Ukrainie. Zagrożony już był nie tylko Donbas, ale cały kraj. Polacy masowo ruszyli wtedy do pomocy. Jak powiedział Bodnar, był ważny powód.
- Nasza solidarność 4 lata temu była przykładem nie tylko wynikiem porównania Polska-Niemcy, ale też opresji ZSRR. To wszystko się odzywało. Graliśmy na początku tym - "Rosja taka jest, taka była itp". Lech Kaczyński też o tym wielokrotnie mówił. A teraz? Myślę, że niezależnie od odczuć, mamy konflikt geopolityczny. Ukraińcy walczą też o naszą wolność i nasze bezpieczeństwo. My się zbroimy itp, ale Ukrainę też trzeba wspierać. Od tego zależy, jak będzie wyglądała kiedyś Europa - podsumował Bodnar.