Tata Pawła z "Sanatorium Miłości" walczył w II wojnie światowej. Uratowała go... czapka

2026-03-26 9:34

Paweł jest jedną z barwniejszych postaci w 8. sezonie "Sanatorium Miłości". Nic dziwnego, mężczyzna ma za sobą niezwykły bagaż życiowy, ale i liczne historie rodzinne. Jedna z nich poruszy wielu widzów oraz czytelników. Tata Pawła walczył podczas II wojny światowej - przeżył tam niesamowitą sytuację.

Kim jest Paweł Łoziński? 

Paweł ze Sławna to emerytowany mechanizator rolnictwa i były właściciel hurtowni chemicznej. Przez 38 lat był w związku małżeńskim, który zakończył się rozwodem, ma troje dzieci. Zawodowo i społecznie pełni funkcję prezesa Związku Kombatantów i Osób Represjonowanych w swoim powiecie. Fizycznie wyróżnia się kondycją: jest zapalonym kajakarzem, tancerzem oraz morsem (pełni funkcję „Neptuna” w lokalnym klubie). W programie deklaruje, że szuka partnerki lojalnej i aktywnej, nieukrywającej emocji. Ceni dyscyplinę, co wyniósł z wychowania w wielodzietnej rodzinie o polsko-niemieckich korzeniach. 

PRZECZYTAJ TEŻ: Jest od lat lokalnym celebrytą. Jak Paweł Łoziński znalazł się w "Sanatorium Miłości"?

Bohaterowie „Sanatorium miłości” o życiu po programie i poszukiwaniu miłości

Paweł Łoziński a historia ojca 

Tata Pawła Łozińskiego brał udział w II wojnie światowej. Mężczyzna w rozmowie z VOX FM przyznał, że ojciec często opowiadał przy stole różne, wojenne historie, ale ta jedna "podbijała serca" słuchaczy. 

-  Opowiadał nam o tym nawet na spotkaniach rodzinnych, często powtarzał taką historię, która potwierdza powiedzenie: „żołnierz strzela, Pan Bóg kule nosi”. Miał taki przypadek, to było coś mocnego. Stał na warcie na froncie, padł strzał. Miał na głowie rogatywkę, a kula przeszła mu z tyłu głowy przez czapkę, robiąc otwór w jednym i drugim jej rancie. Poczuł tylko potężny podmuch we włosach. Tata zdjął czapkę lewą ręką, prawą przejechał po karku, spojrzał - głowa cała, „farby nie ma”, jak to mówił, czyli krew nie poleciała. To było jego wielkie szczęście. Przeżegnał się, założył czapkę i stał dalej. Później często opowiadał o tym kolegom. Dziury w czapce było widać - powiedział Paweł Łoziński.

Czapka stała się "sławna" wśród kolegów ojca Pawła. Okazało się, że jeden chciał ją bardzo sobie przywłaszczyć. 

- To była już końcówka wojny. Tata opowiadał nam, że jeden z kolegów, taki, jak to określał, „cwaniak”, mówił do niego: „Michaś, Michaś, daj mi tę czapkę, po wojnie będę się chwalił”. A tata, ciesząc się po prostu życiem, machnął ręką i mu ją podał: „Masz, weź, żeby się nie zmarnowała”. Oddał ją, bo nie czuł potrzeby chwalenia się. Cieszył się, że jest cały, zdrowy i nieranny - powiedział Paweł. 

Paweł Łoziński działa na rzecz lokalnego patriotyzmu 

Paweł Łoziński w Sławnie działa na rzecz lokalnego patriotyzmu. Wspiera kombatantów, bierze udział w patriotycznych wydarzeniach. 

- Działam w Związku Kombatantów jako członek nadzwyczajny, wspierający. Byłem dla nich pomocny. Mój tata, który zmarł w 2015 roku, był kombatantem - służył na froncie jako radiotelegrafista i wiele zdziałał. Był człowiekiem nieugiętym, bardzo lubianym przez nasze biuro kombatanckie. Czasami się z nim tam pojawiałem i polubiłem tych wszystkich naszych zasłużonych, mundurowych weteranów. Oni również mnie polubili i zachęcili do działania. Ja też… może nie jestem historykiem, ale mam niezmienne patriotyczne poglądy. Jestem bezpartyjny i nie poddaję się sterowaniu ani przez religię, ani przez żadną partię czy związki, bo nie na tym rzecz polega. To trzeba mieć w sobie - powiedział Łoziński dla VOX FM.