Spis treści
Pocałunek Lesar i Zillmann w Tańcu z Gwiazdami
Minęło już kilka miesięcy od finału ostatniej edycji tanecznego show, ale niektóre występy wciąż rozpalają wyobraźnię widzów. Jednym z nich bez wątpienia był taniec Katarzyny Zillmann, wioślarki i medalistki olimpijskiej, która szturmem podbiła serca publiczności. W odcinku z 26 października 2025 roku jej występ z Janją Lesar okazał się prawdziwą sensacją, która na długo pozostała tematem rozmów.
Panie zaprezentowały zmysłową rumbę, która była nie tylko technicznie doskonała, ale przede wszystkim przepełniona autentycznymi emocjami i odwagą. Choreografia opowiadająca historię bliskości i intymności zakończyła się momentem, który na długo zapadł wszystkim w pamięć, czyli namiętnym pocałunkiem. Głosy były podzielone, a wielu fanów programu uznało, że tak intymny element był krokiem za daleko w show rozrywkowym, który często oglądany jest przez całe rodziny. Dyskusja w sieci rozgorzała na dobre, a wszyscy zadawali sobie pytanie, ile w tym geście było reżyserii, a ile prawdziwych, niekontrolowanych emocji.
Janja Lesar wraca do całusa z "TzG". Mówi, jak do tego doszło
Janja Lesar, w niedawnym wywiadzie dla "Świat Gwiazd" na YouTube, postanowiła uchylić rąbka tajemnicy. Tancerka wyjaśniła, że ten gest był dalszym ciągiem relacji, którą budowały na parkiecie, zarówno tej osobistej, jak i tej artystycznej. Według niej pocałunek stanowił zwieńczenie tanecznej narracji, którą rozwijały w poprzednich odcinkach, będąc jej naturalną kulminacją.
Tancerka podkreśliła, że wszystko idealnie się złożyło, romantyczny klimat rumby, poruszająca piosenka oraz ich wspólne artystyczne pragnienie. Decyzja nie była twardo zaplanowana od samego początku. Pomysł pojawił się naturalnie w trakcie tworzenia choreografii, ponieważ po prostu idealnie pasował do opowiadanej tańcem historii i emocji, które chciały przekazać.
Mi się wydaje, że to był taki dalszy ciąg naszej jakby relacji - z jednej strony takiej osobistej, a z drugiej strony też tej narracji tego tańca, czyli jak nasz taniec się rozwijał (czyli te tańce, które stworzyłyśmy przed pocałunkiem), to ten pocałunek był jakimś takim zwieńczeniem tego, co do tej pory zrobiłyśmy. Też był ten taniec, rumba, ta piosenka i nasze pragnienie, po prostu. I to się tak złożyło. Nie było to tak jakoś strasznie zaplanowane twardo, że tak będzie, i trzeba tak zrobić. To weszło w trakcie robienia choreografii. I tak pasowało to po prostu." - powiedziała tancerka