Spis treści
- Marcin Janusz, podstawowy rozgrywający biało-czerwonych, definitywnie pożegnał się z występami w narodowych barwach ze względów zdrowotnych.
- U utytułowanego sportowca zdiagnozowano drugi stopień zwłóknienia wątroby, co wymusiło natychmiastową zmianę niezwykle intensywnego harmonogramu sportowego.
- W trakcie swojej przygody z kadrą wywalczył między innymi złoto Ligi Narodów i mistrzostw Europy w 2023 roku, a także srebro igrzysk w Paryżu i wicemistrzostwo globu z 2022 roku.
Marcin Janusz kończy występy w reprezentacji Polski siatkarzy
Przez wiele sezonów był jednym z kluczowych graczy naszej drużyny narodowej. Reprezentujący obecnie barwy Asseco Resovii Rzeszów rozgrywający sięgnął z polską ekipą po triumf w Lidze Narodów oraz złoty medal mistrzostw Starego Kontynentu w 2023 roku. Do imponującej kolekcji trofeów dołożył również srebro olimpijskie z 2024 roku oraz tytuł wicemistrza świata wywalczony dwa lata wcześniej. Sympatycy biało-czerwonych przez lata nie potrafili wyobrazić sobie wyjściowej szóstki bez tego niezwykle utalentowanego zawodnika. Niestety, w poniedziałkowy poranek media obiegła szokująca informacja o jego ostatecznym rozstaniu z kadrą z powodu niepokojących diagnoz medycznych.
Oto piękne partnerki polskich siatkarzy. To one stoją za ich sukcesami!
Nie będzie mnie w kadrze ani w tym roku, ani w kolejnych latach. Jestem już po rozmowie z trenerem, przedstawiłem mu swoją decyzję - kończę reprezentacyjną karierę. Teraz mogę opowiedzieć o tym otwarcie, żeby wszyscy lepiej zrozumieli powody, jakimi się kierowałem. I tak bardzo długo to odwlekałem
– wyznał utytułowany gracz na łamach serwisu Przegląd Sportowy Onet. W szczerym wywiadzie zawodnik przyznał otwarcie, że zmaga się z dolegliwościami związanymi z funkcjonowaniem wątroby.
Siatkarz Marcin Janusz ma zwłóknienie wątroby drugiego stopnia
Gracz rzeszowskiego klubu postanowił bez żadnych ogródek opowiedzieć o swoich problemach. Wskazał bezpośrednio, że zdiagnozowano u niego drugi stopień zwłóknienia wątroby, co z perspektywy lekarskiej jest stanem alarmowym. Taka sytuacja medyczna wymuszała błyskawiczne podjęcie drastycznych kroków i odcięcie się od czynników potęgujących to zjawisko.
Usłyszałem jasno, że gdybym zignorował problem i dalej funkcjonował w takim samym trybie - przy dużych obciążeniach i konieczności częstego sięgania po leki - doprowadziłoby to do bardziej zaawansowanego stadium zwłóknienia, bo byłem już na granicy. W praktyce oznaczałoby to funkcjonowanie z chorobą przewlekłą przez długie lata, a może nawet do końca życia. Nie tylko moja gra w reprezentacji Polski, ale też dalsza kariera klubowa i funkcjonowanie jako profesjonalnego sportowca, stanęłyby pod dużym znakiem zapytania. Z perspektywy czasu uważam, że miałem dużo szczęścia, że te kłopoty udało się wykryć dość wcześnie i w porę zareagować
– w taki sposób całą dramatyczną diagnozę podsumował wielokrotny reprezentant naszego kraju w piłce siatkowej, uświadamiając kibicom wagę zaistniałego problemu.