Przed tegoroczną edycją French Open nazwisko Mai Chwalińskiej kojarzyli w naszym kraju jedynie najwierniejsi kibice. Na międzynarodowej arenie uchodziła po prostu za jedną z wielu zawodniczek rywalizujących w cyklu WTA. Sytuacja zmieniła się diametralnie w Paryżu, gdzie początkowo cała uwaga skupiała się na Idze Świątek. Czterokrotna triumfatorka tej imprezy niespodziewanie pożegnała się z zawodami na etapie 1/8 finału, natomiast 25-letnia tenisistka z Bielska-Białej sensacyjnie dotarła aż do decydującego starcia. W drodze do finału Polka odprawiła z kwitkiem Dianę Sznajder, Annę Kalinską oraz Dianę Parry, ulegając ostatecznie tylko znakomicie dysponowanej Mirrze Andrejewej. Awans do ścisłej światowej czołówki sprawił, że sympatycy sportu zaczęli bacznie interesować się prywatnym życiem nowej gwiazdy. Zestawienie jej obecnego statusu z warunkami mieszkaniowymi budzi spore zdumienie, bowiem w tym sporcie obraca się gigantycznymi pieniędzmi, a codzienność wicemistrzyni wygląda wyjątkowo skromnie.
Maja Chwalińska zachwyca w Roland Garros. Artykuł WTA wywołał zamieszanie przed ćwierćfinałem
Maja Chwalińska wraca z Paryża do Polski. Tenisistka zajmuje zaledwie 25-metrową kawalerkę
Jak podaje portal Sportowe Fakty WP, na co dzień finalistka Roland Garros zajmuje niezwykle skromne lokum w jednym z bielskich bloków, którego powierzchnia wynosi zaledwie 25 metrów kwadratowych. Wynika to z faktu, że dotychczasowe zarobki zawodniczki na poziomie 800 tysięcy euro w ogromnej mierze pochłaniały koszty podróży oraz udziału w kolejnych zawodach. Sukces na francuskich kortach całkowicie odmienił jednak jej sytuację materialną. Za dotarcie do ostatniej fazy turnieju na konto sportsmenki wpadnie oszałamiające 1,4 miliona euro. Choć od tej kwoty brutto należy odliczyć aż 45 procent francuskiego podatku, pozostanie jej suma gwarantująca długoterminowy spokój. Mimo niespodziewanego zastrzyku gotówki Polka raczej nie zamierza od razu szukać nowej nieruchomości. Priorytetem pozostaje dla niej inwestowanie w dalszy rozwój i sprzęt sportowy.
Pewnie coś sobie kupię, ale szczerze mówiąc nie mam jeszcze nic szczególnego w planach. Na pewno będę chciała jeszcze bardziej zainwestować w siebie i w swój tenis. Podpytam trenera Maćka (Ryszczuka - red.), w jaki sposób mogę sobie pomóc, jakieś sprzęty może sobie kupię. Także tak, myślę, że to będzie taki priorytet dla mnie na ten moment
– wyznała Maja Chwalińska po zakończeniu swoich zmagań na kortach Roland Garros.