Spis treści
Kryzys w Realu Madryt. Rzekome starcie Valverde i Tchouameniego
Wszystko wskazuje na to, że w obecnych rozgrywkach Real Madryt klub nie sięgnie po żadne trofeum. Zespół pożegnał się z Ligą Mistrzów w ćwierćfinale po rywalizacji z Bayernem Monachium, natomiast z Pucharu Króla odpadł już na etapie 1/8 finału, ulegając niespodziewanie drugoligowemu Albacete. Szanse na triumf w lidze hiszpańskiej są z kolei iluzoryczne, ponieważ na cztery kolejki przed końcem sezonu strata do prowadzącej Barcelony wynosi aż jedenaście punktów. Brak pucharów schodzi jednak na dalszy plan w obliczu fatalnej atmosfery w szatni Realu Madryt. Niedawno media informowały o konflikcie Antonio Rudigera z Alvaro Carrerasem, w którym reprezentant Niemiec miał rzekomo uderzyć kolegę w twarz. Prawdziwa burza wybuchła jednak w czwartek, 7 maja, kiedy pojawiły się doniesienia o poważnej awanturze między Fede Valverde a Aurelienem Tchouamenim. Spekulowano, że piłkarze skoczyli sobie do gardeł, a Urugwajczyk wylądował w szpitalu, rzekomo tracąc nawet przytomność.
Amerykanie obwołali się mistrzami świata w piłce nożnej. Sieć obiegło nietypowe nagranie
Fede Valverde opublikował oświadczenie. Tłumaczy uderzenie o stół
Szybko okazało się, że doniesienia o bójce zostały mocno przesadzone. Pomocnik madryckiej drużyny zamieścił w mediach społecznościowych oficjalny komunikat, z którego wynika, że jego obrażenia nie są efektem starcia z francuskim zawodnikiem, lecz niefortunnego uderzenia w mebel.
Wczoraj miałem incydent z kolegą, będący skutkiem akcji na treningu, w którym zmęczenie rozgrywkami i frustracją sprawiają, że wszystko urasta do większych rozmiarów. W normalnej szatni takie rzeczy mogą się wydarzyć i są rozwiązywane między nami, bez wychodzenia na światło dzienne. Tutaj bez wątpienia jest ktoś, kto szybko biegnie o tym opowiedzieć - do tego po sezonie bez tytułów, w którym Real Madryt zawsze jest na celowniku, a wszystko się wyolbrzymia
Takimi słowami swój obszerny komunikat w internecie rozpoczął urugwajski pomocnik.
Dzisiaj ponownie doszło między nami do nieporozumienia. Podczas dyskusji przypadkowo uderzyłem w stół, robiąc sobie małe rozcięcie na czole, które wymagało rutynowej wizyty w szpitalu. Mój kolega w żadnym momencie mnie nie uderzył i ja też go nie uderzyłem, chociaż rozumiem, że dla was łatwiej będzie uwierzyć, że rzuciliśmy się na siebie albo że było to celowe, ale tak się nie stało
Dodał w swoim wpisie Fede Valverde. Trzeba przyznać, że tłumaczenie o przypadkowym uszkodzeniu ciała o stół w trakcie ożywionej dyskusji brzmi dość niecodziennie.