Spis treści
Problemy w sklepie Chicago Fire. Koszulki Lewandowskiego zniknęły w godzinę
Po wielogodzinnej podróży Robert Lewandowski zameldował się wreszcie w Chicago. Kapitan polskiej kadry wyleciał ze stolicy w poniedziałek, 13 lipca. W drodze do USA towarzyszył mu ochroniarz oraz Tomasz Zawiślak, który pełni rolę jego przyjaciela, doradcy i powiernika. Jak przystało na prawdziwego profesjonalistę, jeszcze przed wyprawą na lotnisko napastnik zaliczył trening. Korzystając z uprzejmości Legii Warszawa, ćwiczył indywidualnie na jej obiektach, a przy okazji spotkał się z trenerem Markiem Papszunem. Szybko jednak wyszło na jaw, że jego nowy klub, Chicago Fire, nie był w pełni przygotowany na ten historyczny transfer. Świadczy o tym ogromna wpadka w klubowym sklepie, która dotyczyła koszulek z nazwiskiem naszego reprezentanta.
Trener Chicago Fire zdradza prawdę o zachowaniu Lewandowskiego. Zwrócił uwagę na ten szczegół
Jak dotąd do sprzedaży w miejskim sklepie fana trafiło zaledwie sto egzemplarzy meczowych koszulek z numerem "9", które rozeszły się w niecałą godzinę
– przekazał w swojej relacji z Chicago Mateusz Skwierawski dla portalu Sportowe Fakty WP.
Klub wita Lewandowskiego. Błąd techniczny zablokował sprzedaż internetową
Dodatkowo pojawiły się nieoczekiwane kłopoty z zamówieniem trykotów polskiego napastnika drogą online. Cała ta sytuacja jest z pewnością powodem do wstydu dla działaczy Chicago Fire.
Klub początkowo miał też problemy ze sprzedażą koszulek Polaka na swojej stronie internetowej. Przez pierwsze dni nie można było zamówić jej przez błąd techniczny, bowiem nazwisko Lewandowskiego okazało się zbyt długie i na odwrocie nie mieściła się ostatnia litera: "i".
– dodaje wysłannik serwisu Sportowe Fakty WP. Zdecydowanie lepiej wypadło powitanie Polaka w mediach społecznościowych. Zaraz po przylocie Chicago Fire zamieściło w serwisie X dwa zdjęcia zawodnika z walizką.
Witamy w Chicago, Robert
– napisano w opisie do opublikowanych fotografii.