Afera wokół Zbigniewa Ziobry
Afera Funduszu Sprawiedliwości (FS) to skandal dotyczący systemowego wyprowadzania publicznych pieniędzy. Za rządów Zbigniewa Ziobry środki przeznaczone dla ofiar przestępstw finansowały interesy Suwerennej Polski: od zakupu Pegasusa, przez dotacje dla fundacji Profeto, po kampanie wyborcze. Po zmianie władzy prokuratura postawiła zarzuty kluczowym urzędnikom, a śledztwo uderzyło w samo kierownictwo partii.
Wątek zagraniczny potwierdza desperację polityka. Ziobro, po początkowym pobycie na Węgrzech pod parasolem Orbána, ostatecznie uciekł do USA. Otwarcie deklaruje, że szuka „niezawisłego procesu”, kwestionując bezstronność polskich sądów i komisji śledczych. Polski rząd nie ukrywa, iż chce znaleźć rozwiązanie, aby Ziobro stawił się przed wymiarem sprawiedliwości w Polsce. Wywołuje to ogromne oburzenie m.in. Prawa i Sprawiedliwości, którzy nazywają to "politycznym prześladowaniem i dręczeniem chorego człowieka".
Ekspert o sytuacji Zbigniewa Ziobry
Eksperci są podzieleni w kwestii działania polskiego rządu wokół sprawy Zbigniewa Ziobry. Profesor Bartłomiej Biskup nie ukrywa tego, że są tutaj dwie strony medalu.
- Myślę, że tutaj nie ma zwycięstwa czy porażki Tuska. To już zagadnienia formalne. Jak ktoś ma immunitet, to się nie tak od razu stawia zarzuty. Ale rząd zaliczył wpadki nie tylko wizerunkowej, ale również polityczne. Cała ta komisja, która miała badać Fundusz Sprawiedliwości skończyła się niczym. Przesłuchanie Ziobro to był teatra. Ten skutek się nie zmaterializował. Ta komisja nic nie wyjaśniła. Te odpowiedzi przesłuchiwanych osób miały ręce i nogi. Nie wyjaśniono za wiele i nie ma ustaleń. Nie jest to zwycięstwo czy porażka w walce z Ziobro. Zbigniew wykorzystał prawi i możliwości, żeby nie się bronić, ale uciec. Mają siły specjalne po niego wysłać? - podsumował ekspert.